Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W tym, że lubimy mieć ładne rzeczy, nie ma nic dziwnego — w końcu pracujemy także po to, by móc pozwolić sobie na przyjemności. Z drugiej strony, jeśli chcemy podchodzić świadomie i odpowiedzialnie do ochrony środowiska, warto zweryfikować, czy tych rzeczy rzeczywiście potrzebujemy.

Jak moda szkodzi środowisku?

Czy wiesz, że do wyprodukowania jednego bawełnianego T-shirtu trzeba zużyć ok. 2700 litrów wody? Tyle przeciętny człowiek wypiłby przez 1350 dni (czyli ok. dwa litry dziennie). Na dodatek, by koszulka miała odpowiedni fason, kolor i fakturę, musi wchłonąć ok. 100 ml chemikaliów nieobojętnych dla zdrowia. Pójdźmy o krok dalej. Para dżinsów kosztuje środowisko blisko 14 tys. litrów wody. To 19 lat dostępu do pitnej wody dla jednego człowieka. I to nie wszystko. 40 proc. odzieży dostępnej na rynku produkujemy z bawełny. I choć jej plantacje stanowią zaledwie 2,4 proc. wszelkich plantacji roślinnych na naszym globie, to pochłaniają 25 proc. pestycydów i 10 proc. innych chemikaliów używanych przy hodowli roślin. Jeszcze gorzej ma się sprawa z tkaninami syntetycznymi. Przy ich produkcji wykorzystuje się włókna ropopochodne, a one nie tylko na etapie produkcyjnym stanowią zagrożenie dla planety, ale także nie rozkładają się. Warto o tym pamiętać, ponieważ zanieczyszczenie syntetykami niszczy morza i oceany w alarmującym tempie. Mniej więcej 100 tys. zwierząt morskich ginie z powodu ich obecności w wodzie.

Alarmujące są też wyniki badania przeprowadzonego przez Ellen MacArthur Foundation. Wykazały one, że w skali światowej co sekundę na wysypiska trafia śmieciarka pełna tekstyliów. Na szczycie mody w Kopenhadze poinformowano, że przemysł modowy odpowiada za 92 mln ton odpadów stałych składowanych każdego roku na wysypiskach. Te dane są nie tylko przerażające, lecz także niezwykle pesymistyczne. Z jednej strony mówimy o tym, że chcemy żyć lepiej i bardziej świadomie, z drugiej - często wpadamy w bezrefleksyjny, napędzający konsumpcjonizm pęd. Co z tym można zrobić?

Tkaniny dobre dla środowiska: bambus, lyocell, len, konopie

Idealną sytuacją byłoby minimalistyczne podejście do życia. Wtedy kupowalibyśmy tylko rzeczy niezbędne, wybierając te o najwyższej jakości. No ale ten pomysł jest raczej utopijny.

Innym wyjściem jest kupowanie ubrań z certyfikatami bio/eko lub uszytych z tkanin pochodzących z recyklingu.

  • Ekobawełna i recykling
    Ponieważ bycie eko wpisuje się w trendy – także modowe – coraz więcej sieciówek produkuje ubrania z biobawełny. Produkcja bawełny organicznej faktycznie ogranicza zużycie chemikaliów i pestycydów oraz ilość zużytej wody. Do nawadniana ekologicznych upraw często używana jest tzw. woda odpadowa, czyli np. deszczówka. Bawełna z ekocertyfikatem uprawiana jest często lokalnie, a nie tak jak w przypadku tej konwencjonalnej w krajach rozwijających się, a to ma wpływ na ślad węglowy związany z produkcją tkanin i odzieży.

    Inną opcją, ochoczo stosowaną przez sieciówki, jest wykorzystanie tkanin pochodzących z recyklingu. Wydaje się to dość racjonalnym rozwiązaniem, bo zamiast produkować nowe włókna syntetyczne, możemy przerobić te, które już zostały wyprodukowane, jednak wiąże się to z zużyciem nieobojętnych dla środowiska chemikaliów.

  • Len, bambus i konopie
    Ale jeśli faktycznie chcemy w sposób świadomy podchodzić do mody, warto też przyjrzeć się innym tkaninom, których produkcja jest znacznie mniej obciążająca dla środowiska.

    Najbliżej, bo na własnym podwórku, mamy len. Lniane włókna są niezwykle trwałe, co ma wpływ na jakość tkanin. Co więcej, len w przeciwieństwie do bawełny nie wymaga użycia pestycydów. Wadą ubrań uszytych z lnianej tkaniny jest ich cena – są one drogie, ale w zamian otrzymujemy wysoką jakość.

    Inną rośliną, która coraz częściej używana jest w przemyśle włókienniczym, są konopie. Są one także uprawiane w Polsce, co oznacza, że ubranie uszyte z tkaniny wykonanej z włókna konopnego będzie miało krótki ślad węglowy. Konopie podobnie jak len nie wymagają użycia żadnych preparatów grzybo- i chwastoochronnych, a ich rozbudowany układ korzenny wpływa pozytywnie na glebę: napowietrza ją i wzbogaca w próchnicę. Włókna konopne także są niezwykle trwałe.

    Najpopularniejszym zamiennikiem bawełny jest bambus. I to również jest roślina przyjazna środowisku. Wykazuje bardzo szybki wzrost, nie wymaga użycia chemikaliów ochronnych, a obróbka pędów bambusa nie jest szkodliwa dla środowiska. Tkaniny bambusowe wykazują także (do ok. 50 prań) działania antybakteryjne.
  • Tencel
    Tencel/lyocell to bardziej przyjazna środowisku wersja wiskozy. Włókna te otrzymywane są z celulozy drzewnej, która poddawana jest chemicznemu rozpuszczeniu. Preparaty używane do produkcji tencelu nie są szkodliwe dla środowiska (w odróżnieniu od tych stosowanych przy produkcji wiskozy). Sam proces produkcyjny tkaniny trwa długo i jest kosztowny, co wpływa na wysoką cenę ubrań, które są z niej uszyte. Sama tkanina szybko ulega biodegradacji, jak również recyklingowi — jej wydajność przetwórcza wynosi 99,5 proc. (dane z opracowania „Sztuczne włókna celulozowe”, Ewa Marczak, Piotr Marczak).

Jak być eko na zakupach?

Trzeba się trzymać kilku prostych zasad.

  1. Kieruj się jakością
    Zanim wybierzesz się na zakupy, przejrzyj szafę i zastanów się, czy faktycznie potrzebujesz nowej rzeczy. Może się okazać, że na dnie szafy leżą ubrania, o których zapomniałaś. Ale jeżeli faktycznie potrzebujesz/chcesz kupić, np. nowy sweter, staraj się wybierać możliwie najwyższą jakość.
    Czyli sprawdzaj skład. Ale też wybieraj ubrania produkowane w Polsce – to ma wpływ na ślad węglowy, czyli emisję CO2. Jeżeli możesz, kupuj te pochodzące z tzw. zrównoważonego handlu – wtedy będziesz mieć pewność, że osoba, która wykonała twój nowy sweter, pracowała w bezpiecznych warunkach i otrzymała godziwe wynagrodzenie. Oczywiście, takie ubrania będą droższe, ale też ich jakość będzie znacząco wyższa od towarów oferowanych przez wielkie sklepy sieciowe. W ten sposób będziesz mógł się nimi cieszyć dłużej.
  2. Wybieraj tkaniny przyjazne środowisku
    Już wiesz, jakie tkaniny są bezpieczną alternatywą dla konwencjonalnej bawełny. Staraj się wybierać bezpieczne zamienniki lub ubrania wykonane z tkanin posiadających ekocertyfikat (odzież bambusowa, z biobawełny czy ta z lyocellu jest także w sieciówkach).
    Staraj się też kupować ubrania z tkanin pochodzących z surowców naturalnych – gdy przestaną ci służyć, łatwo je będzie zrecyklingować. Poza tym są biodegradowalne i po odpowiednim kompostowaniu nie będą zaśmiecać planety.
  3. Polub naturalne kolory
    Im ubranie ma bardziej nasycony, jaskrawy kolor, tym dłuższy i bardziej toksyczny dla środowiska był proces barwienia tkaniny. To dlatego, że naturalne tkaniny, takie jak bambus, len czy lyocell, słabo przyjmują barwniki i by zafarbować je na intensywny kolor, muszą zostać poddane intensywnej obróbce chemicznej.
  4. Wymieniaj się/kupuj z drugiej ręki
    To kolejny sposób na to, by przedłużyć życie ubrań. Każdy z nas ma w szafie przynajmniej kilka ubrań, których nie nosi. Zostawiamy je, bo być może kiedyś się przydadzą, ale nie oszukujmy się – jeżeli w czymś nie chodziłeś przez rok, raczej na pewno więcej tego nie założysz. Dlatego dobrą opcją są wszelkie wyprzedaże domowe lub wymiany szaf. Jest to ekologiczna i ekonomiczna metoda na pozbycie się tego, co nam zalega, lub kupna oryginalnych i niesztampowych ubrań i dodatków. Prawdziwe perełki znajdziesz także w second handach.

Rezygnuj z zakupów, jeżeli niczego nie potrzebujesz. Nie kupuj też tylko, dlatego że coś jest w superatrakcyjnej cenie ani dlatego, że ma modną metkę. Porzuć zakupy, gdy ubrania są za małe (w nadziei, że schudniesz). Nie wybieraj rzeczy, bo mogą się kiedyś przydać. Po prostu kieruj się zdrowym rozsądkiem (i myśl o środowisku).

*Raport PMR „Handel detaliczny odzieżą i obuwiem w Polsce 2017. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2017-2022”.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.