Jesień jest od tego, aby zwolnić i zregenerować się po intensywnym lecie, zebrać siły przed zimą. Tak to wygląda w przyrodzie. A my, chociaż mieszkamy w ogrzewanych mieszkaniach, możemy włączyć światło, kiedy tylko chcemy i czasem jesteśmy daleko od przyrody, to wciąż stanowimy część natury. I tak jak ona, jesienią zwalniamy obroty.

– Jesienią i zimą zmienia się zarówno nasze samopoczucie, jak i poczucie czasu. O ósmej rano czujemy się tak, jak o szóstej rano wiosną, a o trzeciej po południu podobnie jak o siódmej wieczorem latem – tłumaczy profesor Till Roenneberg, specjalista chronobiologii, nauki zajmującej się badaniem rytmów biologicznych zwierząt, roślin i ludzi.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.