Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ostatnio pisałam tekst o tym, dlaczego w tym roku warto wcześniej niż dotychczas ubrać choinkę. Sama jeszcze tego nie zrobiłam, ale ogromną radość sprawia mi każdy okołoświąteczny temat. I dziwię się sama sobie, że pod koniec tego roku cieszy mnie coś, co jeszcze w lutym uznałabym za skrajnie banalne, nieciekawe czy niewarte uwagi. I owszem, pisanie o choince, piernikach czy prezentach jest pisaniem o rzeczach banalnych, prostych i w gruncie rzeczy mało ważnych, ale czy właśnie to nie te drobne, prozaiczne rzeczy sprawiają, że nasza codzienność jest bardziej znośna?

To mój ostatni newsletter w tym roku, więc pozwolę sobie też na chwilę refleksji. Mówi się, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca (do końca tego roku zostały prawie trzy tygodnie, więc wiele może mnie jeszcze spotkać), ale ja czuję ogromną wdzięczność za to, jak przeżyłam ten 2020.

Jest to rok skrajności, wielu wylanych łez, emocji, których normalnie bym nie doświadczyła, i zmian, do których wszyscy zostaliśmy zmuszeni. Ale jest to też czas, w którym przekonałam się, jak ogromne umiejętności adaptacyjne drzemią we mnie i jak niespożyte pokłady siły i energii potrafię w sobie obudzić, nie tylko po to, by wspierać najbliższych, ale też by wreszcie otwarcie i bez strachu mówić o tym, co czuję i myślę, także Wam.

2020 zapisał się już na kartach historii za sprawą pandemii i wielkiego kryzysu, który ze sobą przyniósł. Rok ten zatrzymał nas, spowolnił i zmusił do powrotu do wartości, które często uznawaliśmy za nieopłacalne czy archaiczne. Pokazał nam, że bez siebie nawzajem nie przetrwamy i że nie musimy przemierzać setek czy tysięcy kilometrów, by móc pracować czy odpoczywać. Uczymy się na bieżąco empatii i chęci współpracy. Doświadczyliśmy, ile dla nas znaczy wolność oraz jak dobrze jako wspólnota potrafimy ze sobą współdziałać.

Marzę, by 2021 rok pozwolił nam na większą bliskość, na spotkania w kawiarniach i obiady w restauracjach, na pracę w redakcji, a nie na Teamsach (chwała im, że są!), ale po cichu mam też nadzieję, że zachowamy w sobie tę ogromną potrzebę do bycia we wspólnocie, która potrafi być bezinteresowna, a gdy trzeba - niezłomna i waleczna.

Na te ostatnie tygodnie tego roku, a przy okazji na Święta, życzę sobie i wam przewidywalności i braku niespodzianek. W końcu zdrowie i spokój to wszystko, czego w tym roku potrzebujemy!

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.