Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pojęcie holistycznego podejścia do zdrowia i życia liczy sobie ponad dwa tysiące lat. Uczeni ze starożytnych Chin i Indii postrzegali nasze ciało jako energię. Jeśli jej przepływ między poszczególnymi elementami był dobry, także ciało i psychika miały się dobrze. Jednak jeśli jeden element zaczynał szwankować, jego chora lub słaba energia wpływała także na inne organy. Przykładowo: problemy z żołądkiem mogą objawiać się nieświeżym oddechem lub zgagą. Te z kolei mogą sprawiać, że zawstydzony pacjent unika kontaktu z drugim człowiekiem. Zaś tym, co odczuwa najbardziej, jest problem z nawiązaniem relacji i samotność. Czy wystarczy więc pracować tylko nad jego nastawieniem do innych, czy lepiej zacząć od diagnostyki żołądka?

Dziś holistyczne podejście do zdrowia i życia sprawdza się na wielu płaszczyznach, a w niektórych, wydaje się jedynym słusznym. W przyrodzie mamy ekosystem, w którym poszczególne elementy wpływają na siebie, a eliminacja jednego z nich może mieć tragiczne skutki. Co się stanie, jeśli zmniejszy się populacja pszczół? Ekolodzy twierdzą, że bez tych owadów przeżyjemy najwyżej 10 lat.

Jak nauczyć się patrzeć na życie holistycznie?

Całościowo, kompleksowo, uwzględniając wszystkie obszary życia, czyli holistycznie, warto też patrzyć na siebie. Czego więc potrzebujemy do zdrowego, pełnego życia?

- Na pewno ważna jest równowaga między zdrowiem fizycznym i psychicznym. Sokrates mówił: "Nie ma takiej choroby, która byłaby oddzielona od duszy". Ale działa to także w drugą stronę. Wiele chorób fizycznych ma podłoże emocjonalne - mówi Ewa Jarczewska-Gerc, doktor psychologii z SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny.

O tym połączeniu może świadczyć chociażby to, że wiele osób cierpiąc psychicznie, odczuwa ból fizyczny.

- Jeżeli zaś chodzi o nasze zdrowie psychiczne, warto podkreślić, że nie jest to tylko stan, w którym nie chorujemy. - Dobrostan psychiczny to coś więcej. Trudno go zdefiniować, ale można wyróżnić jego trzy poziomy. Pierwszy to "pleasant life", czyli odczuwanie przyjemności, drugim jest "good life", czyli poczucie, że mam dobre życie. Lubię swoją pracę, cieszę się z działania i wiem, że moje życie jest nie tylko przyjemne, ale też dobre. Zaś trzeci poziom to "meaning full life", czyli świadomość, że moje życie ma znaczenie - tłumaczy doktor Ewa Jarczewska-Gerc.

W tym ostatnim etapie realizujemy swoje wartości, odnajdujemy głębszy sens w tym, co robimy, angażujemy się w pasje, ale też głębokie relacje.

Rzeczywisty dobrostan odczuwamy wtedy, kiedy doświadczamy tych trzech elementów. Oczywiście każdy może je realizować na swój własny sposób. Praca może nam dawać "good life" ale też "meaning life", jeśli jej się bez reszty oddajemy. Każdy inaczej też pojmuje przyjemność i błogi stan. Ważne jednak, aby starać się realizować te trzy poziomy.

Dobre samopoczucie jest czymś deklaratywnym

A co się dzieje, jeśli nam się to nie udaje i któryś z elementów układanki przestaje dobrze funkcjonować?

- Jeżeli jest to chwilowe, nie będzie miało dużego wpływu na nasz dobrostan. Gorzej, jeśli codziennie zmagamy się z poczuciem, że czegoś nie chcemy robić, ale musimy. Wtedy skupiamy całą energię na tym, żeby się do tej sytuacji przystosować, i walczymy ze stresem wywołanym poczuciem zagubienia czy zwątpienia. Zaczynamy się wypalać, popadamy w apatię, mogą pojawić się choroby - tłumaczy Ewa Jarczewska-Gerc.

Warto dodać, że poczucie dobrostanu jest czymś deklaratywnym, czymś o czym ludzie opowiadają, ale jest trudne do uchwycenia, czy skategoryzowania. Badacze jednak poszukują wspólnych elementów łączących osoby żyjące w dobrostanie. Jest nim między innymi długość życia w dobrej formie. Dlatego tak wielu naukowców obserwuje długowiecznych mieszkańców japońskich wysp. Okazuje się, że tym, co ich łączy, oprócz zdrowej diety jest "ikagai", czyli posiadanie i realizowanie pasji. Nadaje ona życiu sens i sprawia, że ludzie pozostają w ruchu. - Jest hipoteza, która mówi, że te dwie rzeczy: aktywność fizyczna i pasja są uniwersalnym kluczem do poczucia dobrostanu - mówi doktor Jarczewska-Gerc.

Materiał powstał w ramach projektu "Rok Dobrego Życia" - lipiec "Dobre Samopoczucie", którego partnerem jest Bella Intima

embed
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.