Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aleksandra Mijakoska-Siemion: Rok 2020 weryfikuje wiele aspektów naszego życia. Zmusił nas do zmiany jego trybu, do zweryfikowania własnych przyzwyczajeń, ale też do sprawdzenia czym właściwie dla nas jest dobre samopoczucie. Jak więc teraz zadbać o siebie?

Ewa Woydyłło-Osiatyńska: Postpandemiczna rzeczywistość pokazała, że do szczęścia potrzebujemy ludzi. Możliwość rozmowy: wymiany zdań, poglądów, ale też powiedzenie o tym, jak się czujemy, czego potrzebujemy, leży u podstawy naszego dobrego samopoczucia. Możemy więc zadbać o siebie na dwa sposoby: profesjonalny, korzystając z pomocy psychoterapeuty czy coacha, lub bezkosztowy: rozmawiając po prostu z bliskimi, przyjaciółmi czy znajomymi. Oczywiście te dwie rozmowy są zupełnie inne, ale np. rozmowa z koleżanką, choć nie załatwimy tego, co rozmową z terapeutą, może być dobrym początkiem dbania o siebie.

Mamy też do dyspozycji cały wachlarz narzędzi, z których możemy korzystać, by zadbać o własne samopoczucie. Wymieniłabym tu: słuchanie dobrej – takiej jaką lubimy – muzyki, zapalenie świecy o zapachu, który wprawia nas w dobry nastrój, zjedzenie pysznej potrawy, wybranie się na masaż.

No ale czy przykładowy masaż i pójście do restauracji się nie zdezaktualizowały? Wydaje mi się, że jednak dużo bardziej zaczęliśmy doceniać rzeczy drobne.

W obliczu naszych lęków, które obudziły się wskutek pandemii – tak. Na pewno dużo większą uwagę zaczęliśmy przywiązywać do zdrowia: i to zdecydowanie może mieć dobry wpływ na nasze samopoczucie. Dbamy o higienę, świadomie podchodzimy do spotykania się, nie chcemy narażać się nawzajem. Z drugiej strony COVID i wcześniejsza izolacja obudziły w nas lęki: czujemy strach nie tylko przed zachorowaniem, ale też przed utratą pracy, brakiem środków do życia lub brakiem relacji. By dać sobie radę z lękami, musimy najpierw sobie je uzmysłowić: zdać sobie sprawę, czego się boimy i dlaczego. Tu znowu pomocna będzie obecność innej osoby i rozmowa.

Po to, by poznać inną perspektywę?

To jeden aspekt. Ale ważniejsze jest jeszcze nazwanie tego, co czujemy. A z tym niestety mamy problem. Kiedy nie nazywamy własnych emocji, to bardzo trudno jest z nimi sobie poradzić. W ten sposób tkwimy w miejscu.

Możemy nauczyć się rozpoznawania emocji, ale do tego chyba potrzebna jest zmiana systemowa. Nauczyciele w przedszkolu czy szkole ciągle zwracają dzieciom uwagę, że mają być grzeczne, ciche, spokojne. A przecież krzyk, bieganie to zdrowe sposoby ekspresji.

Najprościej byłoby zacząć od nauczenia nauczycieli empatycznego podejścia do dzieci. Uczenie czy zarządzanie przez empatię daje zresztą zdecydowanie najlepsze wyniki: otrzymując pozytywne bodźce, najłatwiej jest nam się uczyć. W biznesie takie zachowania mają miejsce – w szkole niestety nie. Pracodawcy, przynajmniej w dużych, międzynarodowych firmach, wyciągnęli wnioski i wiedzą, że jeżeli rozmawiając z pracownikiem, podkreślą jego zalety, nawet jeśli celem rozmowy jest zwrócenie uwagi, to osiągną dużo lepszy efekt, niż gdy będą tylko wytykać błędy i traktować pracownika z pozycji władzy.

Takie podejście wymaga chyba dojrzałości.

A co to znaczy dojrzałość? Przecież to, że jesteśmy dorośli i radzimy sobie dobrze w jednym aspekcie naszego życia, wcale nie świadczy o naszej dojrzałości. W innych sferach, np. na płaszczyźnie emocjonalnej możemy kompletnie sobie nie radzić. Podam pani przykład:

Gdy dziecko jest na placu zabaw i zgubi łopatkę, to pewnie zacznie płakać. Ale to, czy wpadnie w rozpacz, zależy od reakcji rodzica. Jeśli rodzic zacznie obarczać dziecko winą i powie „coś ty zrobił” albo pogrozi, że już nigdy nie kupi mu łopatki, to dziecko będzie płakać, będzie zlęknione i zrozpaczone. Natomiast gdyby ten rodzic powiedział, że mogą przecież bawić się też bez łopatki, że czasami tak się zdarza albo że można łopatkę zrobić z patyka, prawdopodobnie dziecko w miarę szybko się uspokoi. No i która reakcja była bardziej dojrzała?

Czyli bardziej chodzi o naszą świadomość?

Tak, z tym, że to też nie jest takie proste. Żyjemy w kulturze i nakłada ona na nas szereg zachowań uznawanych za pożądane lub nie. Część z nas ma większą ciekawość świata i otwartość na to, co jest poza tymi naszymi ramami cywilizacyjnymi. Jeżeli dodatkowo jesteśmy osobami wrażliwymi i uważnymi, to prawdopodobnie łatwiej tę świadomość w sobie wykształcimy. W innym wypadku będziemy powielać zachowania czy reakcje, które są dla nas z różnych powodów wygodne lub atrakcyjne. Bo w gruncie rzeczy chcemy. by było nam przyjemnie.

Czyli?

Lubimy sytuacje, w których nie mamy nic do stracenia, nic nie ryzykujemy, no i w których dobrze się czujemy. I znowu nie ma jednego przepisu, co zrobić, by było nam przyjemnie. Mnie np. przyjemność sprawia bycie z innymi ludźmi. Dlatego też gram w tenisa. Pretekstem jest wyjście na kort i poruszanie się, ale celem jest właśnie spotkanie z koleżanką.

Wracając do początku naszej rozmowy: do tego, by dobrze się czuć, potrzebujemy innych ludzi?

Jedni z nas potrzebuję tego kontaktu bardziej, inni mniej. No i nie każdy człowiek musi nam odpowiadać. Ale nawet jeśli pojawiają się jakieś animozje z tym drugim człowiekiem, to być może jest to okazja do tego, by się zastanowić albo przedyskutować, czego w sobie nie lubimy, co nas denerwuje?

Każdy człowiek może stać się partnerem do rozmowy?

Każdy z nas ma jakąś swoją historię, swoją wiedzę i doświadczenie. Czasami powiedzenie o swoich troskach np. pani w warzywniaku, w którym na co dzień robimy zakupy, może pomóc nam znaleźć rozwiązanie. Warto być otwartym na ludzi. Ci o bardziej ekspresyjnej osobowości, ekstrawertycy, mają łatwiej, właśnie dlatego że są bardziej otwarci, nie tłumią w sobie emocji.

Podsumowując: by mieć dobre samopoczucie, nie potrzebujemy wielkich rzeczy. Powinniśmy dbać o zdrowie, być otwartym na innych i sprawiać sobie przyjemności.

Proszę zauważyć, że te rzeczy są ze sobą powiązane. Chce nam się, gdy jesteśmy zdrowi. Wtedy łatwiej nam jest być z kimś, rozmawiać. Mamy ochotę zadbać o siebie. I to, co jest ważne: zadbajmy o to, by razem czuć się dobrze. Wspólny śmiech to coś, co wzmacnia i nas, i nasze relacje: zwłaszcza te w rodzinie, z dziećmi. Szukajmy pretekstu do tego, żeby się śmiać – to naprawdę najlepszy sposób na zadbanie o siebie.

Materiał powstał w ramach projektu "Rok Dobrego Życia" - lipiec "Dobre Samopoczucie", którego partnerem jest Bella Intima

embed
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.