Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rok temu wszystko było prostsze. Skandynawowie wmawiali nam, że wystarczy kawałek czekolady, kubek z kawą i koc, by poczuć się dobrze, siostry Narain wydawały kolejną bestsellerową książkę z ładnymi rysunkami i zbiorem dość prostych rad na temat dbania o siebie. Odpocznij, myśl o sobie, wyjdź wcześniej z pracy, zrób coś dla siebie.

Z perspektywy tych kilkunastu miesięcy nie mogę się oprzeć pokusie uproszczenia - tęsknię za czasem, gdy oczywiste było, że by poprawić sobie samopoczucie, wystarczy pójść na masaż. Bo dziś już nie wystarczy.

Rok 2020 dobitnie pokazał nam, że dobre samopoczucie to coś więcej niż tylko wymasowane ciało i umiejętność życia chwilą. Pokazał, że trudno mieć się dobrze, gdy człowiek boi się o życie i zdrowie bliskich. Że sytuacja materialna - choć nie najważniejsza - może stać się powodem do zmartwień.

I kiedy wydawało się, że definicję dobrego samopoczucia napisaliśmy na nowo, doszedł jeszcze jeden element. Okazało się, że trudno się czuć dobrze, żyjąc w społeczeństwie, które jest tak skrajnie podzielone. Okazało się, że gdy boje polityczne rozgrywają się na poziomie walki o podstawowe wartości - w tym prawa człowieka - trudno nie brać w nich udziału. A gdy się ten bój przegrywa, trudno się czuć z tym dobrze.

Tak się złożyło, że w Roku Dobrego Życia lipiec to miesiąc, w którym piszemy o dobrym samopoczuciu. Gdyby dodatek ukazał się rok temu, wyglądałby zupełnie inaczej. Szybko stało się jasne, że filozofie typu hygge to propozycje na spokojne, bezpieczne, dobre i komfortowe czasy. Dziś musi uwzględniać holistyczne podejście do życia. Musi tłumaczyć, że na samopoczucie składa się wiele czynników, że masaż może nie wystarczyć.

Materiał powstał w ramach projektu "Rok Dobrego Życia" - lipiec "Dobre Samopoczucie", którego partnerem jest Bella Intima

embed
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.