Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ja chcę! Potrzeba czy kaprys? 

Już przygotowując się na przyjście dziecka na świat, wielu rodziców staje przed całą listą dylematów, jak najlepiej się nim zająć. Sięgamy do poradników, pytamy rodzinę i bardziej doświadczonych znajomych albo zdajemy się na instynkt. Tak czy inaczej, gdy maluch jest już na świecie, pojawiają się pytania: Nosić czy nie nosić na rękach? Gdy wydarzy się coś przykrego, przytulić czy zostawić, żeby się sam uspokoił? Nawet jeśli mieliśmy jakiś plan, to dziecko często go po prostu swoim zachowaniem weryfikuje. 

Różnimy się w podejściu do wychowania, także w tym, jak stawiamy dziecku granice. Gdy więc jeden rodzic bez oporu kupi dziecku wybraną przez nie zabawkę - inny, mimo płaczu i złości malucha - nie zgodzi się na zakup, uznając, że najważniejsza jest konsekwencja. Boimy się ustąpić, bo obawiamy się, że dziecko wejdzie nam na głowę, a w przyszłości będzie oczekiwało podania wszystkiego na tacy. Czy więc ustępować, czy być za wszelką cenę konsekwentnym? 

Czasem warto powiedzieć „nie” 

Dzieci, które nigdy nie usłyszały od rodziców „nie”, zostają bez szansy na zmierzenie się z własną bezradnością. Gdy więc znajdą się w takiej sytuacji, mogą reagować agresją lub autoagresją. Natomiast te, wobec których utrzymywano bardzo sztywne granice, mogą mieć problem z tym, aby nauczyć się ustępować.  

Niezaspokajanie podstawowych potrzeb dziecka – głodu, pragnienia, bliskości, bezpieczeństwa czy snu – źle wpływa na jego rozwój. Jednak potrzebna dla rozwoju jest również możliwość konfrontowania się dziecka z tym, że niektóre rzeczy są poza jego kontrolą, więc wymagają adaptacji.   

Wykorzystajcie bajkę „Jak Maisa z Naimą na jeden dzień życiem się zamieniły”, którą czyta Anna Starmach, jako pretekst do rozmowy z dziećmi o tym, czego naprawdę potrzebują i co jest dla nich ważne. Może się okazać, że ich odpowiedzi was zaskoczą. 

Zadbajmy o granice 

Potrzeby kierują naszymi działaniami. Są potrzeby, które musimy zaspokoić, aby przeżyć. Ale są też takie, za realizację których płacimy wielką cenę. Jak więc określić granice, poza które nie chcemy wyjść, realizując swoje plany? A jak wyczuć granice innych osób? Jakie są koszty ich przekroczenia?   

Granice emocjonalne 

Granice mają wymiar nie tylko fizyczny, ale również emocjonalny. Gdy ktoś je narusza, wywołuje w nas zażenowanie, strach, poczucie bycia lekceważonym. Każdy ma oczywiście inaczej ustawione swoje granice, ale to ważne, aby młodych ludzi uczyć nie tylko dbania o nie, ale też szanowania granic innych ludzi. Proponujemy rozmowę z dziećmi o tym, jak ważne jest asertywne określenie swoich granic i co może im w tym pomóc. Zapytajcie, czy zdarzyły im się sytuacje, kiedy ktoś przekroczył ich granice.

Jeśli potrzebujecie pretekstu do rozmowy, zachęcamy Was do wspólnego obejrzenia fragmentów odcinka „Efekt Domina. Światło w Kalighat” pokazującego los niedotykalnych, czyli osób należących do najniższych kast w Indiach. 

Następny tekst będzie poświęcony naszej różnorodności.

Wszystkie materiały przygotowane są przez zespół działu edukacji Kulczyk Foundation we współpracy z nauczycielami i ekspertami – pedagogami, psychologami i kulturoznawcami – oraz konsultowane przez doświadczoną psychoterapeutkę rodzinną Kamilę Becker. Nad materiałami edukacyjnymi Kulczyk Foundation czuwa merytorycznie prof. UAM dr hab. Kinga Kuszak z Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wszystkie materiały objęte są patronatem merytorycznym WSE UAM. Dostępne są bezpłatnie na stronie: Kulczykfoundation.org.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.