Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Najczęściej kojarzymy mindfulness z uważną medytacją polegającą na koncentracji na wewnętrznych i zewnętrznych bodźcach występujących w danym momencie. Choć zjawisko to wywodzi się z filozofii Wschodu – buddyjskich tradycji, -w chwili obecnej jest mocno spopularyzowane w świecie Zachodu za sprawą Jona Kabata-Zinna. Nie tylko relacje ludzi, którzy zdecydowali się przejść trening mindfulnessu, wskazują na jego znaczący wpływ na poprawę samopoczucia i zdrowia, ale także wyniki badań naukowych. Uważna medytacja redukuje poziom stresu, napięcia, niepokoju czy lęku, pomaga także radzić sobie z trudnymi doświadczeniami życiowymi, w szczególności w sytuacjach, gdy nasz sprawczy wpływ na rozwiązanie trudności jest ograniczony lub w ogóle go nie mamy.

Mindfulness to nie tylko medytacja

Niemniej jednak pojęcie mindfulnessu dotyczy nie tylko uważnej medytacji, ale też sięga do znacznie głębszych zjawisk. Amerykańska psycholog, profesor Uniwersytetu Harvardu Ellen Langer bada to zjawisko od lat, a co ciekawe, początki jej dociekań wzięły się od obserwacji zjawiska zgoła odmiennego - mindlessnessu.

Langer zauważyła, że częstokroć w swoim życiu przejawiamy znaczny poziom bezmyślności i bezrefleksyjności – nie korzystamy z dobrodziejstwa, jakim jest myślenie, wnioskowanie czy refleksyjna analiza docierających do nas informacji. Swoje pierwsze badania prowadziła w warunkach naturalnych – przy kserokopiarce na uniwersyteckim korytarzu. Badaczka zaobserwowała, że choć studenci są ogólnie niechętni, aby przepuszczać innych studentów stojących w kolejce do kserokopiarki, to zastosowanie jakiegokolwiek, nawet zupełnie trywialnego argumentu istotnie zwiększało gotowość do ustąpienia miejsca w kolejce. Kiedy podstawiona osoba pytała stojącego w kolejce studenta: „Czy mógłbyś mnie wpuścić przed siebie?” - zazwyczaj odmawiali, jednak zastosowanie słowa „ponieważ”, a po nim argumentu – całkiem banalnego – np. „bo muszę skserować”, a już tym bardziej „bo bardzo się spieszę” sprawiało, że badani byli bardziej skłonni, aby ustąpić miejsca w kolejce.

Bezrefleksyjność utrudnia życie

Uzyskane wyniki Langer tłumaczyła właśnie bezrefleksyjnym stanem umysłu osób badanych. Wypowiedzenie argumentu – nawet zupełnie trywialnego - powodowało uruchomienie skryptu „trzeba być grzecznym, jeśli ktoś prosi o pomoc”. Studenci biorący udział w badaniu nie dokonywali refleksji nad podawanymi argumentami – z uwagi na nieuważny stan umysłu zachowywali się zgodnie z dostępnym w głowie kulturowym kluczem. Samo opisanie zjawiska jednak jeszcze niewiele wnosi czy to do nauki, czy to do zwykłego życia. Langer postanowiła sprawdzić, czy wytrącenie człowieka z tego bezrefleksyjnego, odrętwiającego stanu umysłu może jakkolwiek pozytywnie wpłynąć na nasze samopoczucie czy funkcjonowanie.

W kolejnym badaniu udział wzięły pokojówki pracujące w hotelach. Langer podzieliła uczestniczki badania na dwie grupy. Pokojówki przydzielone losowo do grupy pierwszej poproszone zostały o to, aby zaczęły myśleć o swojej pracy w kategoriach ćwiczeń fizycznych – każdego dnia pracy miały sobie wyobrażać, że nie tyle sprzątają pokój w hotelu, ile właśnie odbywają sesję ćwiczeń na siłowni.  Poinformowano je, że dzienna dawka ruchu, który wykonują w trakcie dnia pracy jako pokojówki, odpowiada dziennemu zapotrzebowaniu na ruch. Osoby zakwalifikowane do grupy drugiej nie otrzymały takich informacji – pokojówki z tej grupy miały po prostu sprzątać pokoje w hotelu zupełnie jak dotychczas. Po czterech tygodniach badania zaobserwowano ciekawe efekty: badane z grupy eksperymentalnej („sesja na siłowni”) oceniały siebie jako zdecydowanie bardziej „w formie” niż miesiąc wcześniej, co więcej, istotnie schudły, ich ciśnienie krwi zostało znacząco obniżone, a nawet zmniejszył się poziom tłuszczu w ich organizmach (niższy wskaźnik BMI). U pokojówek z grupy drugiej takich efektów nie odnotowano. Jak można tłumaczyć zaobserwowane wyniki? Zdaniem autorki badań mindfulness, czyli refleksyjność, sprawia, że zaczynamy otwierać swój umysł na nowe doświadczenia, inne konteksty czy znaczenia, o których dotychczas nie myśleliśmy. Ta zmiana mentalna prowadzi do zmian w naszych ciałach. Pokojówki z badania zaczęły prawdopodobnie wkładać w swoją pracę więcej wysiłku, bardziej świadomie pracować mięśniami podczas sprzątania i w konsekwencji uzyskały wymierne efekty swojej pracy znacznie wykraczające poza czysty pokój w hotelu.

Zmieniając sposób myślenia, możemy schudnąć

Dalsze badania prowadzone przez Langer nad wpływem uważności na życie człowieka pokazały, że dzięki zmianie sposobu myślenia możemy nie tylko  schudnąć czy obniżyć ciśnienie krwi, ale nawet się odmłodzić. Starzenie się – poza oczywistym wymiarem biologicznym, ma także wymiar społeczny i kulturowy. Zwykliśmy zakładać, że po przekroczeniu pewnego wieku jesteśmy starzy i na wiele zachowań nie powinniśmy sobie pozwalać. W badaniu zatytułowanym „cofnij wskazówki zegara” przeprowadzonym przez Langer brali udział seniorzy, osoby po ukończeniu 70. roku życia. Uczestnicy badania zostali poinstruowani, aby cofnęli się mentalnie o 20 lat. Co wtedy robiliście? Jak się zachowywaliście? Jakie mieliście marzenia, plany, aktywności? Osoby badanie miały nie tylko wrócić do tych wspomnień i sobie o nich chwilę podumać, ale też wyobrazić sobie, że cofają wskazówki zegara i mentalnie wracają do tych odległych czasów. Co zmieniło się u naszych seniorów już po tygodniu zmiany sposobu myślenia? Wyniki badania były absolutnie zaskakujące. U uczestników badania odnotowano wzrost siły fizycznej, zręczności manualnej, badani zaczęli poruszać się z większą dynamiką i bardziej wyprostowaną posturą ciała, polepszyły się im: wzrok, pamięć, słuch i ogólnie sprawność procesów poznawczych. Co więcej, także ich wygląd się zmienił – osoby z zewnątrz, niewiedzące u uczestnictwie seniorów w badaniu, oglądając ich zdjęcia sprzed eksperymentu i po jego zakończeniu uważały, że wyglądają oni młodziej! Zegar rzeczywiście cofnął swoje wskazówki.

Co jeszcze można osiągnąć dzięki temu, że stajemy się refleksyjni, uważni i świadomi (a przede wszystkim samoświadomi)? Granic chyba nie ma, ale aby się o tym przekonać, trzeba przekroczyć tę pierwszą, dość hermetyczną granicę – własnych lęków, kompleksów i mechanizmów obronnych. Wyjść ze skorupy i otworzyć się na zmianę. Otworzyć się na bycie mindfull.

Dr Ewa Jarczewska-Gerc - zajmuje się psychologią motywacji: efektywnym i wytrwałym realizowaniem celów, zarządzaniem stresem i czasem oraz treningiem mentalnym. Interesuje się związkami między różnymi formami myślenia i wyobrażania sobie a efektywnością i wytrwałością w działaniu, a także stresem i jego korelatami. Jest ekspertem kampanii „interAKTYWNIE po zdrowie”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.