Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Według badań 70 proc. Polaków będzie świętować w domu, a 30 proc. planuje odwiedziny u rodziny lub znajomych.

Silne związki z rodziną i przyjaciółmi od dawna są uznawane za ważną część bycia szczęśliwym i zdrowym. Ludzie potrzebują ludzi. Ale badanie opublikowane w czasopiśmie „Personal Relationships" sugeruje, że przyjaciele mogą lepiej wpływać na nasze zdrowie i samopoczucie niż rodzina. Badanie przeprowadzili naukowcy z Michigan State University. Odkryli, że znaczenie przyjaźni dla zdrowia i szczęścia rośnie wraz z wiekiem.

Przyjaźń to inwestycja w szczęście

William Chopik, adiunkt psychologii w Michigan State i autor badania, zauważa, że powinniśmy myśleć o przyjaźniach jako inwestycji w nasze przyszłe szczęście. „Naprawdę zaskakującym wnioskiem z badania było to, że relacje z przyjaciółmi przynoszą podobny efekt jak te z rodziną – a z biegiem czasu nawet lepszy".

Badacze z Michigan State przeanalizowali informacje z dwóch oddzielnych badań. Pierwsze, z udziałem ponad 270 tys. osób z prawie 100 krajów, wykazało, że zarówno relacje rodzinne, jak i przyjacielskie działają korzystnie na nasze zdrowie i zwiększają poczucie szczęścia. W drugim badaniu wzięło udział prawie 7500 respondentów w podeszłym wieku ze Stanów Zjednoczonych. Na jego podstawie naukowcy stwierdzili, że przyjaźnie „stają się silniejszym predyktorem zdrowia i szczęścia" w miarę starzenia się ludzi.

Trudne relacje z przyjaciółmi doprowadziły do wzrostu przewlekłych chorób, ale z kolei wspierające przyjaźnie wpływały na codzienne poczucie szczęścia i długość życia bardziej niż relacje z małżonkami i rodziną - Jest to dość logiczne, bo w przeciwieństwie do rodziny przyjaciół możemy wybrać - mówi Chopik. I dodaje: Coraz więcej badań pokazuje, że spędzamy czas z przyjaciółmi chętniej niż z rodziną. Robimy z nimi to, co lubimy, podczas gdy imprezy rodzinne są często monotonne.

Zdaniem Chopika wpływ przyjaźni na zdrowie fizyczne i psychiczne jest często ignorowany w badaniach – szczególnie u osób starszych, gdzie relacje z małżonkami i dziećmi są często uważane za ważniejsze.

Święta z rodziną z wyboru

Badania Chopika mogą być dobrą wiadomością dla tych osób, które nie mają silnych związków z członkami rodziny albo z jakichś powodów nie chcą lub nie mogą być blisko ze swoją rodziną. Jak mówi Chopik, nie wszyscy mają rodziny, w których jakość relacji jest satysfakcjonująca, ale wszyscy możemy nawiązywać przyjaźnie, które nam takie relacje zapewnią.

Odpowiedzią na tego typu zapotrzebowanie są tzw. rodziny z wyboru. Termin ten po raz pierwszy pojawił się w odniesieniu do osób z kręgów gejowskich, które odrzucone przez członków rodzin tworzyły sieć bliskich osób.

Dziś rodzinę z wyboru może mieć każdy niezależnie od tego, czy ma dobre relacje z rodziną biologiczną, czy nie. To my decydujemy, z kim chcemy lub wolimy spędzać czas – także dlatego, że nasi bliscy są po prostu zbyt daleko albo już odeszli. Czasem zwyczajnie mamy lepszy kontakt z przyjaciółmi. Jesteśmy z nimi bardziej na bieżąco z codziennymi sprawami, bardziej otwarcie się komunikujemy, mamy więc bliższe więzi i to z nimi chcemy dzielić wspólny czas, a często nie wyobrażamy sobie bez nich świąt. I niekiedy ograniczamy czas spędzany z rodziną na rzecz spotkań z przyjaciółmi.

Zdaniem psychologów przyjaźnie chronią nas przed samotnością, ale utrzymywanie przyjaźni przez długi czas wymaga pracy.  - Jeśli przyjaźń przetrwała próbę czasu, wiesz, że to jest osoba, do której zawsze możesz się zwrócić o pomoc i którą zwyczajnie chcesz mieć w swoim życiu – podsumował swoje badania William Chopik.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.