Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aleksandra Strójwąs: Podczas warsztatów z #osiędbania uczysz innych, jak dbać o siebie na co dzień i wzmacniać organizm roślinnymi koktajlami.

Kasia Knioła: #osiędbanie to dla mnie świadome podejście do siebie, zaczynając od dbania o umysł i higienę psychiczną, a skończywszy na cielesnym dogadzaniu sobie. Na warsztatach rozmawiamy o wpływie adaptogenów i superfoods na ciało, uczę też dziewczyny, jak przyrządzić sobie takie specyfiki w domu. Sama korzystam z ich dobroczynnego działania od kilku lat. O równowagę psychiczną dbam przez codzienny rytuał, który zajmuje mi ok. 20 minut – najpierw szybka sesja delikatnej jogi i potem trzy minuty uważnego oddychania. Doładowuję się też mądrymi książkami. Z ciałem bywa różnie. Czasem brakuje mi czasu na wieczór w domowym spa, ale chociaż raz w tygodniu staram się zrobić peeling, nałożyć maseczkę na twarz, wyszczotkować ciało i poleżeć chwilę w wannie.

Co to są adaptogeny? Wiele ostatnio o nich słyszymy. Czy naprawdę są skuteczne?

Adaptogeny to unikalna grupa roślin wspomagających nadnercza i regulujących poziom hormonów odpowiedzialnych za stres. Jako adaptogeny wykorzystuje się zarówno korzenie, grzyby, liście, jak i owoce – takie jak np. korzeń różańca górskiego lub ekstrakt z grzybów reishi. Mają za zadanie pomagać organizmowi w radzeniu sobie z lękami, ze zmęczeniem i innymi skutkami ubocznymi stresu. Dostosowują swoją funkcję do potrzeb organizmu i w razie potrzeby go wspierają. Najczęściej występują ususzone w postaci proszku. Jeśli jesteśmy na co dzień narażeni na stres i odczuwamy negatywne skutki jego działania, warto włączyć adaptogeny do codziennej diety.

Ważnym elementem twojej filozofii dbania o siebie są też superfoods. Po które z nich powinniśmy sięgać zimą?

Lubię nazywać superfoods żywnością funkcjonalną. Jest to żywność, która od tej tradycyjnej różni się tym, że ma w sobie ogromne dawki wartości odżywczych. Zimą wybieram rozgrzewające przyprawy, takie jak kurkuma i imbir, działające przeciwzapalnie oraz surowe kakao, które wspaniale poprawia nastrój.

Jak to się stało, że zaczęłaś przygotowywać oczyszczające kuracje na bazie koktajli roślinnych?

Pomysł przywiozłam z Nowego Jorku – wiele lat temu jak grzyby po deszczu wyrastały tam juice bary, u nas wtedy temat nawet jeszcze nie raczkował. Przejście od pomysłu do realizacji i założenia firmy Detoxikate zajęło mi ok. pięciu lat i faktycznie dopiero wtedy polski klient był gotowy, aby czegoś takiego spróbować. Moje koktajle mają służyć bardziej resetowi organizmu niż wielkiemu oczyszczaniu. Jeśli przez większość życia nie traktowaliśmy swojego ciała dobrze, nie oczyścimy go pięciodniową kuracją na bazie koktajli. Ale to, co możemy zrobić, to dać odpocząć przewodowi pokarmowemu, by zamiast na trawienie mógł wykorzystać swoje siły na regenerację. 

Koktajle DetoxikateKoktajle Detoxikate materiały prasowe

Podkreślasz, że twoje koktajle są blendowane, a nie wyciskane. Dlaczego to takie ważne?

Podczas wyciskania soku oprócz wartości odżywczych, witamin i minerałów pozyskujemy z owocu cukier, a pozbywamy się błonnika, który odgrywa ważną rolę w procesie trawienia, detoksykacji i zapobiega zbyt szybkiemu uwalnianiu cukru do krwi. Natomiast podczas blendowania (najlepiej blenderem o dużej mocy) miksujemy całe owoce i warzywa – skórka, pestka, miąższ pozostają w środku, a w nich dobroczynny błonnik. Kolejnym plusem blendowania jest możliwość dodawania do napojów innych wartościowych składników, takich jak orzechy, pestki, nasiona, superfoods i adaptogeny, które w moich miksach grają główną rolę. Dzięki temu otrzymujemy pełnowartościowy posiłek i bombę wartości odżywczych zapakowaną w 500-ml butelkę ze szkła. Ponieważ dbamy o przyszłość zielonej planety, odbieramy od naszych klientów zużyte butelki w zamian za 10 proc. zniżki na kolejny zestaw. Nasze opakowania są ekofriendly, a poziom wytwarzania odpadów prawie zerowy – w blenderze ląduje wszystko, nie zostawiamy pulpy z wyciśniętego soku.

Jaki koktajl możemy samodzielnie przygotować w domu, żeby wzmacniać organizm i dodawać sobie energii o tej porze roku?

Zawsze najfajniej jest przygotowywać koktajle z tego, co jest dostępne sezonowo. Zimą lubię łączyć jarmuż z jabłkiem, bananem, siemieniem lnianym, imbirem i sokiem pomarańczowym, dla dodatkowego doładowania odporności dodaje łyżkę lucumy (naturalny słodzik z owoców Pouteria lucuma) bogatej w witaminę C i antyoksydanty. Żeby koktajl za bardzo mnie nie wychłodził, wyjmuję go z lodówki ok. 30 minut przed spożyciem.

przepis na zimowy koktajlprzepis na zimowy koktajl materiały własne

Jak sprawić, by samodzielne przygotowywanie roślinnych napojów zmieniło się w wyciszający rytuał?

Znajdź chwilę dla siebie. Zamknij się w kuchni, wlej do małego garnuszka szklankę mleka roślinnego. Podgrzewając je, dodawaj przyprawy, adaptogeny, superfoods (np. surowe kakao i macę), wszystko wymieszaj. Najlepiej sprawdzi się mała trzepaczka do jaj. Kiedy miesiące stają się zimne lubię dodać do napoju jeszcze jakiś zdrowy tłuszcz, np. krem z kokosa albo odrobinę oleju kokosowego. Kiedy napój osiągnie już odpowiednią temperaturę, przelej do ulubionego kubka i delektuj się jego smakiem, myśląc o jego dobroczynnych właściwościach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.