Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aga Kozak: Czytasz postawy ludzi? Jesteś w stanie po tym, jak ktoś stanie naprzeciwko ciebie, przejdzie się parę kroków opowiedzieć o tej osobie?

Katarina Hellstrom*: Tak. To jest właśnie taki mój wskaźnik w pracy.

Czytam ciała, patrzę, jak wyglądają – choćby,  jak wyglądają stopy, jak się ludzie poruszają, jak mają zwyczaj siedzieć, jak trzymają ręce. To wszystko mówi, jakie emocje są w środku.

Po sposobie ruchu można wyczytać, gdzie mają ból. Uwielbiam czytanie z ciała.

Nie zdajemy sobie nawet sprawy, że nasze ciało całe się układa pod rozmaite zapisane w nim traumy, żeby chronić miejsce, które mogłoby zaboleć. Pod traumę zmieniamy sposób chodzenia, siedzenia, zaczynamy się garbić.

Nasz mózg ma za zadanie nas chronić, niekoniecznie wspierając nasz rozwój, ale na pewno przeżycie – tak zaprogramowany jest nasz gadzi mózg. Jeśli ktoś miał skręconą kostkę i przez jakiś czas kulał, będzie chronił tę stopę, będzie przez jakiś czas tak się poruszał, że będzie czuć mikrotąpnięcia na drugą, zdrową nogę. Więc za jakiś czas padnie nam w tej drugiej nodze najsłabszy staw – od tych mikrotąpnieć.

Z tego, co zauważyłam, ból lubi wędrować na krzyż, więc jak mieliśmy skręconą kostkę, to potem może nas boleć kolano po drugiej stronie od pierwotnej traumy.

Proszę tego dokładnie posłuchać: ból lewego kolana może być spowodowany urazem w prawej kostce. I to tak idzie po trochu coraz wyżej. Obejmuje staw biodrowy. Będzie to wszystko – skutki tej pierwszej traumy w kostce - widać po posturze: jak ktoś się porusza, gdzie ma ból, gdzie się chroni.

Co to właściwie jest ta powięź?

Ja mówię, że to kosmos w nas. Ale tak naprawdę to termin medyczny.

Powięź to elastyczna tkanka, która łączy wszystko w naszym ciele. Mówi się, że powięź to jest nasz drugi układ nerwowy. Można też rzec, że powięź to taka siatka, która opakowuje dosłownie wszystko. Opakowane są  w nią nasze organy, każdy mięsień, każda kość, każdy nerw, wszystko jest opakowane w powięź i wszystko nią połączone.

W tekście o powięzi, który ukazał się w Wysokich Obcasach pisano, że niektórzy opowiadają, że powięź to ta przezroczysta błona dookoła piersi kurczaka. Jakub Marciński, fizjoterapeuta, opisywał ją metaforycznie: "Pan Bóg stworzył człowieka. Ten zrobił pierwszy krok i okazało się, że strasznie szeleści. Więc Bóg wlał przez ucho powięź, która następnie zastygła. Powięź znajduje się pomiędzy wszystkimi tkankami. Wypreparowana wyglądałaby jak skafander, który oddaje kształt ludzkiego ciała". Ty mówisz, że to kosmos - więc jak pracujesz na powięzi, to znaczy że „rozpracowujesz” ten kosmos?

Tak, każda blokada, każda trauma zapisana w ciele tworzy w ciele taki supeł, zgrubienie.

Ty to czujesz fizycznie?

Czuję. Pod palcami. Czuję fizycznie w formie zgrubień i zrostów, ale i energetycznie, dosłownie - czasem czuć tak jakbym wsadziła swoje palce w gniazdo elektryczne: kopie mnie! Można to też łatwo samemu wyczuć. Jeśli ktoś jest w kontakcie ze swoim ciałem - bo właśnie na tym polega ta praca, żeby ludzie powracali do kontaktu z własnym ciałem – to wie, że jak sobie zafunduje jakąś nieprzyjemną sytuację, to że pojawi się ból.

Taki najważniejszy, definiujący ból z powięzi najlepiej „zbadać” samemu kiedy rano wstajemy i robimy pierwsze parę kroków: co nas ciągnie, co nas boli? Bo to, co boli to ta powieź, która skurczyła się w nocy podczas naszego bezruchu.

Bo powięź jest jak guma, trzeba ja rozchodzić.

Czym się dokładnie w obrębie tej powięzi zajmujesz?

Rozbrajam ciała z traumy i ze zblokowanej energii.

Jak ludzie słyszą „rozbrajam” to myślą o granacie. Co to dokładnie znaczy?

Tłumaczę to tak jak psychosomatyka mówi: w momencie traumy, kiedy przeżywamy bardzo intensywnie ból, strach, szok, mózg błyskawicznie wysyła taką „gorącą myśl”, informację o tym, która się kotwiczy w jakimś miejscu w ciele. Ta myśl jest tak bardzo gorąca i intensywna, że w tym miejscu powstaje sklejenie tkanek. To jest miejsce zapalne. Z czasem ta infekcja się powiększa, powiększa, przychodzi mały ból, później coraz większy i pojawiają się w efekcie różne dolegliwości, np. bolą nas stawy, mięśnie, partie ciała,  jak sądzimy, bez powodu. I wtedy albo zaczynamy brać tabletki przeciwbólowe, albo szukamy tej emocji, która się za tym bólem kryje, która to spowodowała. Ponieważ pewne partie ciała są przypisane do konkretnych emocji i do konkretnych zdarzeń w naszej osobistej historii. No i są skutki.

W uproszczeniu można by powiedzieć, że jeżeli jakieś niemiłe sytuacje wciąż powtarzają się w naszym życiu, to ich powód, czyli ta oryginalna trauma, zapisany jest gdzieś w ciele i tak jakby steruje nami, abyśmy na podstawie tego schematu podejmowali decyzje.

Traumy w miednicy będą miały wpływ na dobór partnerów, traumy w nogach będą sprawiały, że ciężko będzie nam zrobić postęp w życiu.

Taki metaforyczny „życiowy krok”.

Będziemy się kręcić w kółko, robić różne rzeczy, ale cały czas będziemy wracać do punktu wyjścia. Miałam taki przypadek, z pozoru niewinny: dziewczyna, której totalnie brakowało uziemienia. Miała kłopoty z relacjami, z pracą. Jej trauma zapisana była w stopach. Pochodziła z pozornie błahego wydarzenia: jak miała kilkanaście lat dostała pieniądze, żeby sobie kupić buty. To miał być jej pierwszy poważny zakup. I ona kupiła je za małe, a że się tego wstydziła, chodziła w tych za małych  butach przez dłuższy czas. To zabiło jej uziemienie i tempo zmian było bardzo powolne.

Czyli robimy sobie taki skan ciała – gdzie ciągnie, gdzie boli o poranku i z takimi informacjami idziemy do ciebie lub innego powięziowca? Naciskasz, masujesz, ciągniesz?

Wszystko, co wymieniłaś zawiera się w masowaniu. Gdy znajdę jakieś zrosty, coś pod palcami, naciskam albo naciągam. Z powięzią pracuję praktycznie w każdym kierunku. Chodzi o to, żeby nadać ciału elastyczność, ponieważ wszystkie te zrosty, blokady w ciele będą ograniczały naszą ruchomość. A my mamy tendencję do usztywniania się: jak czujemy np. bóle z krzyża lędźwiowego, będziemy coraz bardziej chronić tę okolicę, co oznacza, że będziemy się usztywniać. Za tym idzie takie generalne usztywnienie całego ciała przychodzące wraz z wiekiem.

Czasem spotykasz 50, 60-latków, którzy już w ogóle się nie mogą ruszać, bo – np. cały czas chronili ten straumatyzowany kręgosłup lędźwiowy. A przecież to przez kręgosłup płynie nasza życiowa energia, energia zwana przez niektórych Kundalini.  Więc naturalnie za zesztywnieniem ciała idzie też usztywnienie obyczajowości, stąd ludzie np. dewocieją na starość. Znasz zdewociałego jogina po 60-tce?

Jak ludzie myślą masaż, to myślą o SPA, relaksacji, i przyjemności. Ten, który ty robisz taki nie jest…

No nie. Mam na ten temat taką historię, którą często powtarzam. Na początku swojej pracy jeszcze nazywałam swoje masaże tantrycznym, ale po jakimś czasie zaczęłam je nazywać masażami przygotowującymi do tantry – takimi, które pozwalają odczuwać energię, pozwalają jej swobodnie po ciele płynąć – po to właśnie trzeba usunąć te wspomniane blokady.

Więc jak mówiłam, że to są masaże tantryczne, to często pojawiało się żartobliwe pytanie, czy będzie happy ending. Na co ja mówiłam tak, happy ending będzie jak sesja się skończy i wstaniesz ze stołu…

Bo umówmy się masaż powięzi nie jest prosty do przeżycia, przyjemność jest tu schowana za tym, co my nazywamy bólem, a co wy powięziowcy nazywacie…

 …zblokowaną energią. Ja nawet unikam słowa masaż, ponieważ właśnie takie są skojarzenia: pójdę, poleżę, odpocznę. A tutaj trzeba trochę z masażystą popracować.

Czyli?

Choćby oddychać cały czas głęboko. To oddychanie to też jest taka nauka tego jak mamy się prowadzić po sesji zdrowo i prosto, jak być bliżej tego idealnego stanu dla naszej równowagi emocjonalnej. Podczas sesji wspólnie z pacjentem na stole oddychamy. I tak, w końcu to powiem - jest to masaż dosyć bolesny.

Klienci często pytają, czy to musi tak boleć. Mówię, że raczej tak, ponieważ ból zawsze będzie nas do ciała ściągać, do świadomości. Taka sesja więc to wielka lekcja bycia w tu i teraz.

Nie ma tu za dużo przestrzeni, żeby „uciec z ciała”, pobujać w obłokach, nie czuć siebie i swoich emocji. Stąd nawet nie puszczamy muzyki podczas sesji, żeby nie można było sobie odlecieć od odczuwania. Taka sesja to jest nauka o naszych emocjach.

Bo to odcinanie się od odczuwania, to jest nasza codzienna strategia. Zawsze znajdziemy sobie coś takiego, co zajmie nas na tyle, że nie zobaczymy, co tam jest w naszym ciele niezałatwione, czyli pozwoli ominąć traumę.

Pijąc alkohol, zażywając narkotyki, jedząc w wielkich ilościach czekoladę, pijąc galony kawy, uprawiając sport, czy nawet obsesyjnie chodząc na jogę – uciekamy od siebie. „A, źle się czuję, to pójdę sobie pobiegać”. „Czuję się samotnie, pójdę na drinka z ludźmi”. To są takie tricki, żeby uciec od emocji zwanych trudnymi.

Można się od tego odciąć, więc ciało się odcina – zamraża. Sporo jest takich osób, które przychodząc na pierwszą sesję, mają do takiego stopnia pozamrażane miejsca, że odczuwalność bólu jest dosłownie zerowa. Najpierw trzeba się więc przez taką zbroję przebić, wykonać sporo pracy, zanim ktoś w ogóle zacznie odczuwać ból. Jeżeli pojawia się przy tym pytanie, o to, czy trzeba to zrobić, odpowiadam: – Jak nie chcesz nic w życiu zmienić, to nie musisz.

 I to ta praca na ciele zmienia coś w naszym życiu?

Przede wszystkim uczy być tu i teraz, czyli w obecności. Co to nam daje? Kiedyś się zastanowiłam, dlaczego robimy błędy. Kiedy o nich opowiadamy, mówimy najczęściej: a bo nie słyszałem, nie pomyślałam, zapomniałam – czyli nie byłam obecna w pełni tu i teraz. Więc błędy dzieją się, kiedy ulatujemy, wychodzimy z ciała, jesteśmy zestresowani, myślimy o jutrze, o tym, co będzie za tydzień, o zupie, o zakupach… Nie ma nas w chwili obecnej. Nie jesteśmy uziemieni. Po sesjach mamy większą świadomość, silniejszą obecność, więc łatwiej jest nam być, nie popełniamy więc tyle błędów. Dzięki temu nagle się okazuje, że wykonując nasze obowiązki, naszą pracę, zajmując się domem, rodziną czy czymkolwiek innym mamy w jakiś sposób więcej czasu, ponieważ nie musimy naprawiać swoich błędów, robić czegoś dwa razy.

Jak naciskasz ciało to często odzywa się – różnie to można nazwać - dusza, pamięć, przeszłość. Coś człowiek sobie przypomina, tak jak ta dziewczyna od za małych butów.

Różne są uwolnienia, tak jak różne są osoby: są bardziej lub mniej wizyjne. U niektórych będzie tylko ból, u innych mogą pojawić się emocje. Pojawia się więc smutek, płacz, złość, czy śmiech.

Nie uwierzyłabyś jak dużo śmiechu jest zblokowane w ciele. Szczególnie u kobiet, bo często kiedy były dziewczynkami musiały zazwyczaj być cicho: „Nie śmiej się teraz!”,  „Nie wypada! bądź poważna!”. „Nie za głośno!”. To wszystko podczas sesji wychodzi.

Inne osoby będą wizyjne…

Czyli?

Często podczas sesji ludzie wypowiadają takie zdanie: „Wiesz, może to śmiesznie zabrzmi, ale…”.  Jak ja słyszę, że coś śmiesznie zabrzmi to mówię: „O idzie coś super!”. „Właśnie mi się przypomniało, jak byłam mała i…” - tu można wstawić dowolne wspomnienie, jak to z butami choćby. Na naszym warsztacie kobieta opowiedziała nam historię o swoim tacie, wojskowym, bardzo rzadko bywającym w domu. Jak przyjeżdżał, to było święto. I on jej zawsze proponował grę w łapki. I ona sobie przypomniała, że jak z nim grała to on jej cały czas zadawał ból - ona miała małe rączki, on miał wielkie łapy i nie miał wyczucia i ją po prostu cały czas po tych małych rączkach bił. Ona to robiła wbrew sobie, bo ojciec był świętem - postanowiła się poświęcić. W dorosłym życiu nie umiała wyciągać rąk. Ciężko jej było przyjmować, brać i dostawać od mężczyzn, ponieważ ta trauma była zapisana w rękach. Ona sama nigdy nie sądziła, że jedno ma coś wspólnego z drugim. Pamięć ta uwolniła się podczas pracy na klatce piersiowej.

Jesteś specjalistką od tzw. „rozbrajania energetycznego miednicy”. Co to znaczy i dlaczego według ciebie jest tak ważne?

Miednica to jest nasze centrum. A zarazem dynamo, które produkuje energię seksualną, która jest naszym życiowym paliwem.

Jest siłą napędzającą do wszystkiego co chcemy osiągnąć w życiu, do wyznaczania celów i ich osiąganiu, za tym, że chcemy mieć lepsze auta, lepszą pracę czy wygodniejszą kanapę - to wszystko dla naszej przyjemności, a przyjemność to energia seksualna. Dodatkowo, to od tego jak miednica jest ułożona zależeć będzie nasza postawa. Jeśli będzie zrotowana za bardzo do przodu, wtedy kręgosłup się dostawia, robi się lordoza, nogi będą inaczej się układały. Z czysto technicznego punktu widzenia miednica będzie determinować kształt naszego kręgosłupa i klatki piersiowej, bo jak jest w niej za duże wygięcie, to będziemy się kulić, zamykać. Pracując w okolicy miednicy pracujemy równocześnie na jelitach, na pęcherzu moczowym, rozluźniamy napięcia wokół macicy. Jest tam bardzo dużo mięśni, bardzo głębokich. One często gęsto są posklejane, nieelastyczne - z tego powstają bóle i napięcia.

U kobiet, które mają silne bóle miesiączkowe, taka manipulacja miednicy bardzo pomoże. Ureguluje pracę hormonów, menstruację, zlikwiduje PMS.

Dobrze jest się poddać takiej terapii przed planowaną ciążą, ponieważ mięśnie robią się bardziej elastyczne, więc porody stają się wtedy o wiele łatwiejsze - krótsze i nie takie bolesne. I również po ciąży. Ciężar dziecka i napór na mięśnie dna miednicy tuż przed porodem powodują, że mięśnie się sklejają. Wszystko się rozregulowuje. Trzeba pomóc.

Jak rozumiem, wpływa to też na jakość seksu.

Przede wszystkim doznawana jest większa przyjemność. Przychodzi do mnie dużo kobiet, które mają problemy z orgazmami, nie mają ich wcale lub te ich orgazmy są bardzo nikłe. To świadczy o tym, jak dużo blokad jest w ciele, a głównie w miednicy: energia z centrum nie może się rozejść, orgazmy są płytkie i krótkie.

Po naszej pracy, kiedy ciało jest coraz bardziej rozbrojone, te orgazmy stają się intensywniejsze, zabierają więcej powierzchni ciała, czuć je głębiej i są dłuższe.

Bo nic nie blokuje tej energii. Tu wrócę do przygotowania do tantry – naszą metodą można to zrobić, bo im więcej ciała rozbrojonego, tym bardziej energia seksualna, orgastyczna rozpływa się po ciele i stąd coraz bliżej jesteśmy do tzw. full body orgazm, czyli orgazmu całego ciała. I taki jest cel naszej pracy. Bo w życiu najważniejsza jest przyjemność.

Czy jak człowiek przychodzi do ciebie po raz pierwszy, to powinien określić, że chce pracować np. z miednicą albo ze stopami? Czy też wasza praca jest wieloetapowa, czyli najpierw to, potem to? Jaki jest idealny scenariusz pracy z powięzią?

Jest oczywiście gros osób, które wiedzą, czego chcą. Zazwyczaj pytają o miednicę, zainteresowane są właśnie tym zabiegiem, bo daje on spektakularne wyniki. Na  pierwszej sesji ustalamy, co i jak możemy zrobić. Nigdy nie planuję sesji z góry i nigdy nic nie obiecuję. Ustanawiamy taką pierwszą zapoznawczą sesję – przy czym nie pracuję nigdy na początku na miednicy, ponieważ jest to bardzo mocny proces. Na początku pracujemy więc albo na klatce piersiowej albo gdzieś, gdzie jest ból – żeby go rozładować, pomóc doraźnie. I później ustalamy, co dalej, choć zazwyczaj nie tworzymy sztywnego programu, że pięć sesji po kolei będzie wyglądało tak i tak, tylko zastanawiamy się, co zrobimy następnym razem. I za każdym razem rozmawiamy o emocjach, o tym, co się zadziało w życiu pacjenta w międzyczasie, i na podstawie takiego wywiadu decydujemy się, że będziemy robić albo nogi, albo klatkę, albo szczękę, albo miednicę. Bo na miednicę jest kilka sposobów.

Kilka sposobów, czyli...

Miednicę podchodzi się z różnych stron. Pierwszym krokiem do tego jest masaż miednicy z zewnątrz, czyli manipulacja wokół podbrzusza, bioder, pachwin, kości sakralnej. Drugim takim masażem jest rozbrajanie joni lub lingama, czyli pochwy lub penisa. A trzecim - rozbrajanie rozety, czyli anusa. Robimy to w specjalnym zestawie trzydniowym.

Czy to znaczy, że trzeba być na specjalnym warsztacie albo umawiać się w gabinecie, dzień po dniu, czy to może się odbywać w jakimś odcinku czasu?

Tak, jak najbardziej, robienia masaży całego ciała dzień po dniu właściwie nie praktykuję, nie polecam również, jeśli ktoś ma ochotę zrobić dwa-trzy masaże powięziowe podczas tygodnia. Najlepiej jest zrobić masaż raz na miesiąc, ponieważ tak naprawdę proces zaczyna się po zakończonej sesji. Wtedy uwalniają się różne rzeczy, trzeba się przyjrzeć, jaka jest nasza zdolność do odpuszczania spraw, do puszczenia kontroli.  To wtedy następuje spojrzenie w twarz tym emocjom. Czy odpuszczamy, czy jednak idzie bardziej ku kontroli? Każda osoba jest inna, każda inaczej reaguje. Są łatwiejsze procesy, są te bardziej skomplikowane, po kilku tygodniach, kiedy opadnie emocjonalny kurz, możemy rozmawiać o dalszej pracy. To jest dobre tempo. Zdarza się jednak, że robimy trzydniówki tematyczne, kiedy ktoś naprawdę bardzo chce intensywnie, głęboko popracować i nie jest nowicjuszem w pracy z ciałem - ustalamy wtedy specjalny program na te dni i pracujemy z różnymi tematami. Może trudno w to uwierzyć, ale można trzy dni masować same nogi. Nogi, tak jak już wcześniej wspomniałam, to postęp i uziemienie. Tak strasznie brakuje nam uziemienia. A to jest bardzo ważne. Jak ja to mówię - im wyżej chcemy latać, tym bardziej musimy się uziemić.

Mówisz, że praca na powięzi łączy się z pracą na czakrach, czyli wedle filozofii Wschodu – ośrodków energetycznych w ciele: miejsc przecięcia się kanałów energetycznych. Związane są one z naszym zdrowiem, ale też swobodnym przepływem, byciem.

Jak przychodzi ktoś i opowiada, że trudno mu wejść w partnerstwo albo nie ma pracy czy pieniędzy, to wtedy wiem, że nie działa pierwsza czakra, czyli ośrodek energetyczny znajdujący się u podstawy kręgosłupa. Pierwsza czakra to nogi - uziemienie i postęp – oraz oczywiście miednica. Pracując na miednicy, pracujemy na pierwszej i drugiej czakrze, czyli  seksualności. Trzecia to splot słoneczny - nasze relacje z innymi ludźmi. Klatka piersiowa to trzecia, czwarta, piąta czakra - jak klatka jest zamknięta, zapadnięta, zamknięte jest serce.

Ręce z kolei to przedłużanie naszego serca, prawa ręka daje, lewa przyjmuje. Gdy serce jest zamknięte, mamy też zaburzone branie i dawanie. Blokady w barkach sprawiają z kolei, że energia nie dochodzi do rąk. Siada wtedy kreatywność.

Po sesjach może się więc okazać, że ludzie wracają do rzeczy, które robili w dzieciństwie: zaczynają malować, grać na pianinie, uczyć się, próbować nowych rzeczy. Piąta czakra to gardło, czyli artykułowanie naszych uczuć. Więc pracujemy na klatce piersiowej, żeby otworzyć gardło. Dalej idą żuchwa i kark, to tam jest skumulowana niewyrażona złość i kontrola. Zagryzaliśmy zęby i nie wyrażaliśmy złości – teraz trzeba to rozmasować… To widać nie tylko po mocno wykształconych szczękach, ale także po napięciach na twarzy, pacjenci często skarżą się też na bruksizm.

Bruksizm?

Czyli inaczej nocne zgrzytanie zębami. Jeśli nie wyrażamy w dzień emocji i kiedy mózg kontroluje ciało, czyli zaciska szczęki, żeby nic się spomiędzy nich nie wydostało, to w nocy - kiedy rozum śpi i przestaje trzymać wszystko - ciało odreagowuje. I stąd bruksizm. Oczywiście jest też budzące emocje rozbrajanie lingama, joni i rozety, o którym już wspomniałam.

 Jak pracuje się z tymi intymnymi częściami?

Po pierwsze, pracuje się bardzo delikatnie. Są osoby, które na tak intymne rozbrajanie wolą przyjść do mnie, są i takie, które wolą do mojego partnera Maurizia. To zróżnicowanie płci oczywiście powoduje, że każde z nas wyciąga z ciała inne traumy. Ja pracuję bardziej z kobiecością, Maurizio pomaga, jeżeli kobiety mają do przepracowania swoich ojców czy partnerów. Jednak tutaj muszę dodać, że coraz częściej na sesje do Maurizia przychodzą mężczyźni. Tyle się mówi o siostrzeństwie, braterstwo odbywa się gdzieś w cieniu - a to jest bardzo mocne i piękne, kiedy mężczyzna uzdrawia drugiego mężczyznę. Joni, lingam i rozeta to uzdrawianie seksualności.

U kobiet poszerzamy zdolności do przeżywania orgazmu, rozmasowując miejsca, które często bolą - w obrębie pachwin i pochwy. W obydwu przypadkach - i u kobiet, i u mężczyzn - jest to praca na uregulowanie libido.

Zazwyczaj libido mamy obniżone z powodu stresu - wtedy pracujemy, żeby je pobudzić. Ale są też osoby, które mają bardzo wysokie libido i wtedy je tonujemy. Praca na lingamie pomaga też kontrolować ejakulację. Bo jak jest dużo napięć w obrębie penisa, to wtedy mężczyźnie trudniej jest nad nią zapanować. Pojawia się tendencja do wypychania energii na zewnątrz, czyli jak najszybszej ejakulacji. Musimy pamiętać, że moszna jest jednym wielkim mięśniem. Pracuje się więc na to, żeby te mięśnie się rozluźniły, żeby odczuwanie się zwiększyło.

A też dochodzi do tego nauka – A! To tutaj mam jakiś mięsień! Mogę go sobie napiąć albo rozluźnić! U kobiet też tak jest – często podczas naszej pracy zdają sobie sprawę z tego, co tak naprawdę mają w środku. Dlatego zalecam też takie ćwiczenia, medytacje na napinanie i rozpuszczanie mięśni na miednicy. Są to bardzo przyjemne ćwiczenia, naprawdę! Jednak o ile u kobiet często się o tym mówi – że można tak ćwiczyć – o tyle mężczyznom takie ćwiczenia zaleca się bardzo rzadko.

Inną rzeczą, o której się nie mówi, jest przemoc seksualna – również u mężczyzn. Przecież mężczyźni też jej doświadczają! I to bardzo często. Tylko na ten temat się milczy i kobiety w tej kwestii działają bardziej bezkarnie. Celem mojej pracy jest też to, żeby jednocześnie nauczyć się naszej joni i lingama, ale żeby nie traktować ich jako narzędzi, żeby połączyć te nasze genitalia z sercem. Często po sesjach słyszę, że ludzie nauczyli się większego szacunku do swojego ciała i do innych. Mniej przydarza się przygodnego seksu, ludzie potrafią dać sobie więcej czasu na przezywanie przyjemności. To jest bardzo piękne. Lubię to, że kobiety bardziej się kochają i że mężczyźni nabierają zdolności widzenia emocji.

To jeszcze opowiedz o pracy z rozetą. W naszej kulturze często się mówi, że ktoś ma spiętą dupę…

 … albo, że ma tam kij od szczotki. Po rozbrajaniu rozety, czyli anusa nie powie się już więcej „mam to w dupie” – nabiera się szacunku do tej części ciała, co odbija się w słownictwie. Podczas masażu rozety można dokopać się wielu wspomnień i wielu emocji. Wiadomo, że rozeta jest związana z treningiem czystości. To też praca na pierwszej czakrze. Tam też pobudza się energię Kundalini. Pracuje się też na kości ogonowej. Jak ludzie mają bardzo dużo lęków w życiu, boją się wszystkiego, to stawiam na to, że ta ich kość ogonowa jest bardzo podwinięta. „Podkulają ogon”. I zazwyczaj się to sprawdza. Odwijamy po prostu tę kość, żeby było można spojrzeć w twarz, swoim lękom.

Nie jest to chyba bardzo przyjemny proces.

Ale też nie jest bardzo nieprzyjemny, to zależy od tego, czy umiemy puścić i otworzyć na to, co przychodzi. Pod tym zawiniętym ogonem jest ukryte dużo wstydu, strachu, złości, no i przyjemności, która jest cały czas odcięta, więc źle nam się kojarzy. W ogóle rejon anusa, a jest to źródło, jeśli nie większej, to na pewno takiej samej przyjemności jak joni lub lingam, jest tam mnóstwo zakończeń nerwowych. I zapewniam, że dobrze potraktowane, rozluźnione - są to bardzo przyjemne miejsca do pieszczot zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Oczywiście dla mężczyzn ważna jest też praca na prostacie.

Czy koniecznie trzeba pracować z powięzią?

Ludzie się często pytają: „Czy ja muszę to robić? Czy wszystko?”. Więc odpowiadam pytaniem: – Słuchaj, a zmieniasz opony w samochodzie na zimę? A jak zmieniasz, to czy zmienisz trzy tylko? O samochód potrafimy dbać lepiej niż o nasze ciało.

Pamiętajmy, po  pracy na powięzi nie sztywniejemy na starość. Limfa krąży lepiej, jesteśmy zdrowsi, wydalamy po masażu toksyny. Rozluźniają się mięśnie, nie ma napięć, wszystko pięknie pracuje, jest dokrwione, a my sami nie jesteśmy zawaleni emocjami, czyli nie chorujemy. I mamy więcej przyjemności. Taka praca to recepta na długowieczność.

W czym tobie ta praca pomogła? Jakie rzeczy się zadziały w twoim życiu?

Po pierwsze i najważniejsze, doświadczyłam z ciała, z czucia, co znaczy być tu i teraz. Być obecnym, być w swoim ciele. Wcześniej jeździłam na warsztaty, uczyłam się, przeżywałam, ale nie czułam. Aż przyszedł taki dzień, kiedy to poczułam naprawdę i wszystko zwolniło. Nauczyłam się zanurzać w sobie, to jest jak powolne lewitowanie w kosmosie.

A jednocześnie im głębiej w siebie, tym klarowniej na zewnątrz. Odpadają schematy, które nie służą, emocje czy ludzie, w miejsce których pojawiają się nowe ciekawe i inspirujące. Myślę, że uleczam swoją przeszłość i siebie samą.

Pracę nad sobą zaczęłam około 15 lat temu. Sięgałam po wiele metod, ale dopiero gdy trafiłam na uwalnianie  powięziowe, to uczciwie mogłam powiedzieć ze coś przepracowałam i uwolniłam. Praca na powięzi to połączenie pracy z ciałem i duszą.

Bo ciało ma swoją pamięć?

Tak, wedle doświadczeń z  naszej pracy w ciele jest pamięć tego, co się z nami działo - pamięć komórkowa z aktualnego życia, ale nawet uniwersytecka medycyna zaczyna mówić, że rodzimy się z pamięcią komórkową z poprzednich pokoleń. I ta pamięć powiązana jest z energią, więc wpływa na nasze aktualne wybory, decyzje, na to, na co trafiamy, wyzwania i sytuacje. Jeśli mamy to nieuświadomione, to tego nie czujemy.

Ludzie, którzy mają  już jakieś poczucie własnego ciała, często mówią: – Słuchaj, czuję, coś mi tam siedzi w miednicy, albo pod żebrem, albo w nogach. Wtedy niczym detektywi szukamy i uwalniamy tę energię.

To nie jest metoda „z głowy”. Nie jest jak terapia, gdzie się rozmawia i doszukuje przez zwykłą pamięć. Często to jest o wiele szybsze, „samo wychodzi” z ciała. Czasem nawet ludzie przychodzą pierwszy raz na sesję i opowiadają, jaki mają problem, a później kładą się na stół i wychodzi coś innego.

Aleksander Lowen, ojciec psychoterapii przez ciało, mówił, że ciało nigdy nie kłamie.

I ja jeszcze dodam od siebie – ciało pamięta! Jak tylko damy ciału dojść do głosu. Na stole, już podczas pierwszej sesji, można czytać z człowieka jak z otwartej książki.

Katarina Hellstrom* - współzałożycielka Bodywork by Katarina & Maurizio, które prowadzi wraz ze swoim partnerem Mauriziem Mazetto. Od Johna Hawkena uczyła się uzdrawiania seksualnego, od Satyarthi Devy uwalniania powięziowego metodą MER, tantry od Santoshi Amor. Pracuje w Polsce i Szwecji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.