Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mary Roach, amerykańska dziennikarka i autorka, w wystąpieniu na TED na temat orgazmu przywołuje historię kobiety, która przeżywała orgazm zawsze, gdy myła zęby. Ponieważ rozkosz ją mocno niepokoiła, szukała pomocy u neurologa. Ten stwierdziwszy, że to absolutnie wyjątkowy przypadek medyczny, zaproponował zainteresowanej wiele badań (drażnienie dziąseł szczoteczkami/patyczkami, nitkowanie zębów), które potwierdziły wywoływanie orgazmu tylko podczas trzyminutowego mycia zębów.

Inna kobieta, z którą Roach spotkała się osobiście, potrafiła wprowadzić się w stan orgazmu z pomocą własnego umysłu.

Zdaniem neurologów orgazm wywołuje w nas stan podobny do tego po wzięciu kokainy: czujemy się odprężeni, zrelaksowani i superszczęśliwi.

Historia kobiecego orgazmu

Orgazm budzi ogrom emocji od zawsze. A przynajmniej od czasów Hipokratesa. Zresztą tenże uczony uważał, że jest on nie tylko niezbędny ze względów prokreacyjnych, ale że bez orgazmu kobiecego nie ma najmniejszych szans na poczęcie. Dlatego zalecał mężom, by dawali swoim żonom rozkosz.

W średniowieczu kobiecy orgazm też postrzegano jako niezbędny do zajścia w ciążę. Ale w XIII wieku uważano, że wagina to po prostu „lustrzane odbicie” penisa i że orgazm kobiecy kończy się ejakulacją. Twierdzono, że kobieta nie może zajść w ciążę, o ile nie dozna rozkoszy seksualnej, dlatego często ofiary gwałtów były skazywane za cudzołożenie.

XIX wiek daje nowy pogląd na temat orgazmu. Tym razem określa się go jako stan patologiczny, który miał doprowadzać kobiety do szaleństwa. Miał uniemożliwiać racjonalne funkcjonowanie i powodować histerię. By powstrzymać i łagodzić napięcie seksualne, lekarze wymyślili... wibrator.

Lata 40. XX wieku to z kolei czas wielkiej ankiety Alfreda Kinseya. Wtedy też orgazm stał się (także dla naukowców) czymś bardziej racjonalnym. Z raportu Kinseya wynikało, że 40 proc. kobiet biorących udział w badaniu po raz pierwszy doświadczyło orgazmu, masturbując się, ale też, że 14 proc. przyznało się do przeżywania wielokrotnych orgazmów. Ponadto odnotowano, że zdolność do przeżywania rozkoszy u kobiet rośnie wraz z wiekiem, do około 55. roku życia, kiedy to zaczyna radykalnie się zmniejszać.

Kolejnym krokiem na drodze poznawania orgazmu było udowodnienie (w latach 60. XX wieku) przez dwójkę naukowców Williama H. Mastersa i Virginię E. Johnson istnienia wielokrotnych orgazmów oraz różnych przyczyn rozkoszy u kobiet. Czyli tego, że kobiety mogą przeżywać orgazm pochwowy albo łechtaczkowy.

W XXI wieku, choć nadal nie do końca wiadomo, jaki jest właściwy powód, dla którego kobiety go przeżywają (nie pełni on funkcji reprodukcyjnej, ani nie zwiększa naszej seksualności), naukowcy są zgodni, że wpływa na nasze zdrowie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne.

Dlaczego dobrze zafundować sobie orgazm?

1. Pozwala zachować równowagę hormonalną
Kobiety, które często i regularnie przeżywają orgazm, mają wyrównany poziom estrogenów i testosteronu. A one z kolei zwiększają pożądanie i atrakcyjność seksualną, poprawiają nastrój i pamięć. Orgazm reguluje także cykl menstruacyjny. U kobiet aktywnych seksualnie, które regularnie szczytują, cykle są krótsze, mniej obfite i bolesne (badanie „Sexual Behavior Frequency and Menstrual Cycle Length in Mature Premenopausal Women”).

2. Przeciwdziała stanom zapalnym
Dobre życie seksualne nie tylko poprawia nastrój i sprawia, że lepiej wyglądamy. Oksytocyna działa także przeciwzapalnie, ale też obniża ciśnienie krwi oraz poprawia trawienie.

3. Działa jak środek przeciwbólowy
Niektóre badania sugerują, że orgazm może podwoić tolerancję kobiety na ból. Działa przeciwbólowo, ale nie znieczulająco, co oznacza, że tłumi ból, pozostawiając wrażliwość na dotyk (superważne podczas seksu). Orgazm to także skuteczna metoda w walce z bólem głowy (badanie opublikowane w „SAGE Journal”).

4. Pomaga kontrolować apetyt i zadbać o bardziej płaski brzuch
Stymuluje uwalnianie oksytocyny, czyli hormonu miłości. Jej wzrost podnosi również poziom substancji nazywanej CCK, która pomaga kontrolować apetyt. Oksytocyna przeciwdziała stresowi i depresji, walcząc z kortyzolem (jest odpowiedzialny za odkładanie się tłuszczu w obrębie brzucha). Ale też drogi dopaminergiczne w mózgu zaangażowane są zarówno w stymulowanie pragnienia seksualnego, jak i jedzenia oraz zamykane przez hormony uwalniane bezpośrednio po orgazmie. I choć to daleko posunięty skrót myślowy, prawdą jest, że orgazm może pomóc nam zadbać o linię i płaski brzuch.

5. Poprawia odporność
Kobiety, które regularnie współżyją i przeżywają orgazm, mają dużo lepsza odporność od tych, które doznają orgazmu sporadycznie. Badacze tłumaczą to tym, że u kobiet aktywnych seksualnie organizm przygotowuje się do potencjalnej ciąży i stara się nas utrzymać w możliwie najlepszej formie.

Poza tym seks i orgazm działają bardzo relaksująco i odstresowująco, co także wpływa korzystnie na nasz układ immunologiczny (badanie opublikowane w „Psychological Bulletin”).

6. Działa przeciwstarzeniowo
A to za sprawą hormonu dehydroepiandrosteronu (DHEA), który powstaje podczas podniecenia seksualnego oraz przeżywania orgazmu (poziom DHEA spada nam wraz z 20. urodzinami). Poprawia nasze ogólne samopoczucie, ale też działa wzmacniająco na układ mięśniowy, kostny, a także ma pozytywny wpływ na nasze libido.

Po dobrym seksie lepiej nam się śpi. No a gdy już jesteśmy wyspane, mniej zestresowane i lepiej do siebie nastawione, to mamy szansę na dłuższe, zdrowsze życie („Journal of endocrinological investigation”).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.