Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To prawda, że lekarze mogliby przepisywać orgazm zamiast leków. Kiedyś tak nawet robili! Podobno wynalezienie wibratora zawdzięczamy medykom leczącym powszechną w XIX wieku histerię. I rzeczywiście, przeżywanie satysfakcji seksualnej pozytywnie koreluje z dobrostanem fizycznym i emocjonalnym. Czasami na studiach z seksuologii żartowaliśmy „one orgasm a day keeps doctors away”, trawestując słynne powiedzenie o jabłku, które jedzone raz dziennie ma odstraszać lekarza. Nie wiem, czy należałoby to brać dosłownie, ale lubię racjonalny optymizm, nadzieję i poczucie humoru w pracy terapeutycznej.

Po co nam w ogóle orgazm?

Czasami tak sobie fantazjuję, że oto nagle żyjemy w świecie, gdzie ludzka seksualność się realizuje bez nakazów, przymusów i założeń, i okazuje się, że wszystkim się dobrze żyje i uprawia się taki seks, jaki się lubi, wtedy, kiedy ma się na niego ochotę, z kim ma się ochotę. Wówczas zadawanie sobie pytania o funkcję orgazmu byłoby zbędne, bo być może liczyłaby się przyjemność jako taka. Lubimy orgazmom nadawać rangi i znaczenia. Mam wrażenie, że żyję w dwóch równoległych światach i to być może powoduje dysonans poznawczy wśród osób, które trafiają do mnie po pomoc – z jednej strony mamy mieć dużo zadowalającego seksu, a z drugiej – nie powinno się być za bardzo seksualnym. Oczywiście kontekst społeczno-kulturowy daje pewne obostrzenia co do tego, komu, z kim i ile tego seksu wolno.

Osobom w relacjach, nazwijmy je roboczo: stałych, nie tylko wypada, ale też trzeba seksu dużo życzyć. Osobom w relacji ze sobą, bez relacji lub w relacjach niekonwencjonalnych – seksu się odradza, seksem się zawstydza i straszy oraz się go ocenia negatywnie.

Raport o orgazmie

Shere Hite, jedna z pionierek seksuologii, pokusiła się o pewne kategoryzacje ze względu na to, jak kobiety osiągają przyjemność seksualną. Kwestionariusz, na który odpowiadały respondentki w latach 70., ma 58 pytań. Oto kilka przykładowych:

Przykładowe pytania z kwestionariusza Shere HitePrzykładowe pytania z kwestionariusza Shere Hite unsplash.com

To, co cenne w badaniach Hite, to dekonstrukcja widzenia orgazmu jako czegoś, co można jednoznacznie opisać, zdefiniować i zamknąć w ramach.

Orgazm, a zwłaszcza orgazm kobiecy, wymyka się spod kontroli. Chce być za każdym razem inny, z innego pobudzenia, pod wpływem innego wyzwalacza i często w zupełnej opozycji do poprzedniego.

To wprowadza zarówno samych respondentów orgazmów, jak i aktywnych dawców przyjemności w pewne konfuzje. Jeżeli lubimy jakieś stałe zmienne, reguły, uśrednione statystycznie pewniaki, konsekwencję, regularność i symetrię, wówczas niepewność za każdym razem, jak wchodzimy w rolę kochanków, może być zabójcza. Wyobrażam sobie, że poziom lęku, który poprzedza każde zbliżenie, frustruje, a w długim czasie pozbawia motywacji i jest nie do zniesienia. Tylko mowa tu o długoterminowych relacjach, w których seks nie był tematem do rozważań, nie był tematem rozmów (czasami ze względu na brak poczucia kompetencji w tym zakresie, a czasami po prostu były ważniejsze rzeczy do ogarnięcia). To, co dodatkowo szczelinę między kochankami pogłębia, to brak feedbacku lub jedynie feedback, że coś jest nie tak. Nasza ukochana osoba nie tylko słyszy, że nie staje na wysokości zadania, ale jeszcze nie dostaje informacji, jak wyjść z impasu powielanych błędów.

Kłopoty z orgazmem

Leonore Tiefer, seksuolożka z Uniwersytetu Nowego Jorku, napisała manifest New View jako odzew na wzmożone w ostatnim 20-leciu badania różowej tabletki, czy też potocznie viagry dla kobiet (http://www.newviewcampaign.org/manifesto5.asp).

Stoimy w obliczu epidemii braku seksu i ludzie coraz częściej narzekają nie na niedoskonały seks, ale na jego brak. Co z tego, że pan od viagry będzie miał funkcjonalną erekcję.

Orgasm.inc to dokument obnażający farmakologiczny biznes medycyny seksualnej, który w pogoni za orgazmem zatraca potrzeby zestresowanych ludzi. Orgazm jest kłopotliwy, kiedy dookoła się wali i pali. Za ścianą mamy dzieci, a następnego dnia jedynie 16 godzin na wyrobienie się z deadline'em, by spłacić kilkudziesięcioletni kredyt. Próbuję sobie wyobrazić parę kochanków, która po zażyciu tabletek ma raptem chwilę na wykonanie zadania. Gdzie tu relaks, gdzie tu spontaniczność, gdzie tu erotyzm? Nie dziwię się, że z pokolenia na pokolenie ludziom się chce mniej. Przy tym jak orgazm się teraz reklamuje, to trochę jak oglądanie modelek sportsmenek przed wigilijną kolacją – to może zacznę ćwiczyć w 2019…

To czym w ogóle jest ten orgazm?

Porównuje się go do wybuchów wulkanów, trzęsień ziemi, małej śmierci czy wielkiego wybuchu. Każdy ma swoją definicję i - co ciekawe - każdy przeżywa go inaczej. Do tego stopnia inaczej, że przejęte powyższymi opisami osoby, które miewają takie tylko „O!” (a nie „AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA”), mają wątpliwości, czy TO, było „TO!”. Kiedy w trakcie stymulacji czujemy wzmożone napięcie w całym ciele, po którym następuje błoga ulga, to najczęściej to.

Trenerzy i trenerki seksualności (orgasm providers) zajmujący się zawodowo wydobywaniem potencjałów orgazmicznych u swoich usługobiorców pomagają im lepiej zrozumieć swoje ciała, mieć większą kontrolę w utracie kontroli, zupełne puszczanie kontroli i przedłużanie przyjemności – dla odważnych w nieskończoność.

Czasami słyszę od swoich klientów, że po jednym takim dobrze przeżytym seksie nie mogą się ruszać, a ich oddech tętni jak po zdobyciu K2. Lubię o orgazmach rozmawiać dużo i z wieloma osobami. Mam ku temu okazję praktycznie co warsztat, kiedy uczę profesjonalistów zajmujących się pomocą psychoseksuologiczną przeprowadzać pogłębiony wywiad seksuologiczny. Najwięcej o seksualności uczymy się przy wymianie wiedzy i doświadczeń. Literatura na temat orgazmów najczęściej uśrednia opowieści ludzi, powielając wspomniane wcześniej mity, co skrzywia obraz rzeczywisty – próbuje na siłę go uchwycić i opisać dla tych, co chcą wiedzieć, jak mają inni i czy to, jak ja mam, to jest OK.

Prawo do orgazmu

Czy kiedy ludzie się kochają i dobrze im ze sobą, to dążenie do orgazmu jest ważne?

Ewolucja praw człowieka, w tym praw seksualnych kobiet, stawia orgazm w nowym świetle. Zadaje pytania, czy jeżeli go nie doświadczasz, to dlatego, że coś z tobą nie tak, czy też raczej z otaczającym cię światem.

Czy założyć, że orgazm magicznie spłynie na ciebie w odpowiednim momencie jako sygnał zasłużenia sobie na rozkosz, czy też masz się o niego upomnieć lub wziąć za niego (współ)odpowiedzialność? Tu wchodzimy w delikatne kwestie: czy kobieta siedząca przede mną w gabinecie szuka pomocy, bo ktoś jej kazał? Czy przychodzi, bo czuje sama, że jej czegoś brakuje? A czy brakuje dlatego, że czuje potencjał i moc i chce rozwiązać zagadkę? Że jest czasami bardzo, ale to bardzo blisko, ale na sekundy przed coś jej się zacina, przegrzewa, wyłącza… Czy dlatego, że się czuje wybrakowana, wadliwa, zepsuta? Czy przychodzi, bo już nie chce udawać i przede wszystkim: dlaczego udaje? Czy w ogóle ma ochotę? Czy ją w ogóle przeżywanie orgazmu interesuje? Kontekst zgłoszenia się po pomoc ma znaczenie. Często zastanawiam się, jak to jest, że osoba doświadczająca przemocy lub w głębokiej depresji nie widzi tego, że być może w danym momencie seksualne rewolucje są ostatnimi, na jakie nasze ciało ma siłę. Że praca nad seksualnością własną to coś dużo więcej niż zdobycie nowych umiejętności. Bo zazwyczaj jak nam coś w seksie szwankuje, to raczej chodzi o coś więcej niż seks, i należałoby się do tego zabrać

wielostronnie.

dr Agata Loewe – psycholożka, seksuolożka, psychoterapeutka, trenerka seksualności, założycielka Instytutu Pozytywnej Seksualności. Prowadzi prywatną praktykę terapeutyczną oraz organizuje i współprowadzi międzynarodowe szkolenia przygotowujące specjalistów do seksuologicznej sekspozytywnej pracy z różnorodnościami genderowymi, seksualnymi i relacyjnymi. Członkini Światowej Organizacji Zdrowia (WAS).

Dr Loewe zaprasza na prowadzony przez siebie w styczniu trening seksuologiczny dla kobiet pracujących z seksualnością kobiet:

https://www.facebook.com/events/300662947214505/?event_time_id=300662973881169

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.