Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dr Magdalena Łużniak-Piecha, psycholog biznesu z Uniwersytetu SWPS, nie jest zaskoczona tymi wynikami. Pokrywają się one z wieloma innymi badaniami na temat optymalnego natężenia czasu. – Kiedy mówimy o zaburzeniach psychicznych, to myślimy o czymś bardzo poważnym, a tak naprawdę chodzi niemal o codzienne dolegliwości – jak rozstrojenie nastroju, nieumiejętność podejmowania decyzji, zaburzenia przetwarzania informacji – wyjaśnia. Badania dowodzą też, że osoby przepracowane mają zaburzenia widzenia kątowego – a to już może być bardzo niebezpieczne w przypadku zawodowego kierowcy, chirurga czy pilota samolotu.

Case zielonej lampki

W 1972 roku w USA doszło do katastrofy lotniczej, w której po raz pierwszy rozbił się samolot szerokokadłubowy. W trakcie lądowania pierwszy pilot zauważył, że miga zielona lampka kontrolująca wysuwanie się podwozia. Spanikował i zajął tym całą ekipę. Wszyscy skupili się na jednej migającej lampce. Nikt nie zauważył, że w tym czasie wyłączył się autopilot i samolot zaczął tracić wysokość. Kiedy się zorientowali, było już za późno – nie byli w stanie podnieść samolotu. Cały tragizm tej sytuacji polegał na tym, że podwozie było wysunięte – nie zaszwankował mechanizm jego wysuwania, tylko zielona lampka. Zostały popełnione trzy typy błędu. Błąd rutyny – pilot zaufał, że lampka ostrzega o prawdziwej awarii, bo zawsze działała niezawodnie. Błąd wiedzy – wszyscy skupili się na lampce, zamiast rozdzielić zadania i monitorować całą sytuację. Błąd systemu – nikt nie sprawdził, czy element systemu, czyli lampka, działa odpowiednio i czy  podwozie się wysunęło.

Co się dzieje z twoim mózgiem, gdy jesteś przemęczony

Choć nie można stwierdzić jednoznacznie, co było przyczyną błędów w przypadku tej katastrofy, świetnie ilustruje ona trzy typy błędów wyróżnione przez brytyjskiego badacza Johna Reasona. Uważa on, że do spektakularnych błędów często dochodzi w wyniku przemęczenia. Postanowił zbadać, co się dzieje z naszym mózgiem, kiedy jesteśmy przepracowani. Oto jego wnioski.

Przełączasz się na rutynę

Kiedy mózg jest przepracowany i niewyspany, zaczyna oszczędzać energię i zdawać się na rutynę: przestajesz być uważny i przechodzisz na „automatycznego pilota”. Tego typu błędy zdarzają się osobom o zaawansowanych umiejętnościach w jakiejś dziedzinie – polegając na rutynie, wypracowanej przez lata, nie zauważają pojawienia się czynnika, który może doprowadzić do poważnego błędu. Zawodowy taksówkarz może np. doprowadzić do kolizji podczas cofania, a zawodowy korektor, mimo że zna wszystkie zasady ortografii i wyłapał w swojej karierze niejeden błąd, może nie zauważyć błędu w tytule na okładce. 

Nie przetwarzasz wszystkich informacji

Gdy jesteś przemęczony, nie w pełni przetwarzasz informacje. Może ci umknąć taka, o której teoretycznie wiedziałeś, ale twój mózg jej nie zarejestrował. Możesz podjąć decyzję bez uwzględnienia ważnego czynnika. Przykład? Umawiasz się na spotkanie, nie biorąc pod uwagę, że ustalając godzinę spotkania, jesteś w innej strefie czasowej niż osoba, z którą chcesz się spotkać. W efekcie do spotkania nie dochodzi. 

Polegasz na systemie zamiast na rozumie

Może być też tak, że uważasz jakąś rzecz za oczywistą, tymczasem jej nie dopilnowałeś. Na przykład przeprowadzasz na targach branżowych rozmowę z klientem, rozstajecie się w dobrej komitywie, z obietnicą zawarcia umowy, po czym orientujesz się, że nie wziąłeś od niego wizytówki. Szczególnie dotkliwe mogą być skutki błędu tego typu w sytuacji, kiedy za jakiś element systemu odpowiada jedna osoba. Jeśli jest przepracowana i zestresowana, może spowodować awarię całości.

Ile powinniśmy pracować?

Nadgodziny nie przekładają się na naszą produktywność. – Tak naprawdę jesteśmy w stanie intensywnie pracować ok. 4,5 godziny dziennie – mówi dr Magdalena Łużniak-Piecha. – Najbardziej optymalnie dla naszego mózgu będzie, jeśli po 1,5 godziny pracy umysłowej zrobimy 15-minutową przerwę. Możemy powtórzyć taki cykl trzy razy. 

Nie ma sensu ślęczeć nad ważnym projektem codziennie do późna w nocy, bo nasz mózg będzie pracował „na oparach”, w efekcie będziemy mniej uważni, mniej kreatywni i zwyczajnie zrobimy mniej w dłuższym czasie. 

– Jeżeli miałabym dać uniwersalna radę, jak dbać o higienę psychiczną w pracy, to powiedziałabym: pamiętaj o regeneracji – dodaje ekspertka. – Co 1,5 godziny wstań od biurka, przejdź się, zmień otoczenie, daj mózgowi odpocząć. I nie siedź po godzinach – to tylko obniży twoją wydajność następnego dnia.

Nie biegaj ciągle z taczką

Z wyliczeń portalu CNN Money wynika, że najkrótszy tydzień pracy jest w Holandii. Holendrzy pracują średnio 29 godzin tygodniowo – czterodniowy tydzień pracy jest niemal standardem. W Danii tydzień pracy liczy 33 godziny. W Niemczech, Szwajcarii i Belgii – 35 godzin. W Polsce – 40 godzin, co plasuje nas wśród najbardziej zapracowanych społeczeństw.

– Tak naprawdę nie ma liczby godzin pracy optymalnej dla wszystkich. Zresztą z naszym 40-godzinnym tygodniem jest tak, że efektywnie działamy może 30 godzin, a pozostały czas zwyczajnie przetracamy, uciekamy w czynności zastępcze – tłumaczy dr Magdalena Łużniak-Piecha. Sporo czasu tracimy również na „bullshit meetings” – spotkania, na których nic się nie dzieje, ale musimy je zaliczać, bo tak sobie na przykład życzy szef. – Odchodziłabym od myślenia, że 36-godzinny tydzień pracy jest dla nas lepszy niż 40-godzinny. Raczej starałabym się rozpoznać, ile czasu w ciągu dnia efektywnie pracujemy. Ważne jest też, żeby ciągle nie „biegać z taczką”, zanim zdąży się na nią coś załadować. – Momenty myślenia o niebieskich migdałach są potrzebne naszemu mózgowi, żeby mógł efektywnie pracować – dodaje psycholog.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.