Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To, w jaki sposób postrzegamy swoją codzienność, może mieć wpływ nie tylko na naszą kondycję psychiczną, ale też generalnie na jakość naszego życia. Pozytywne myślenie sprawia, że dostrzegamy sens w niemalże każdej rzeczy, której się podejmujemy. W rezultacie jesteśmy szczęśliwsi. Słabiej też reagujemy na negatywne emocje innych. Ten stan można wyćwiczyć, jeśli będziemy trenować mózg.

Zacznij od pozytywnych słów

Słowa i kontekst, w jakim ich używamy, mają duże znaczenie. Działają jak klucze – mogą aktywizować nasz mózg i nakierować na konkretne działanie. Dlatego - zdaniem psychologów - weryfikacja słów, których używamy, to jedna z pierwszych rzeczy, jaką możemy zrobić dla siebie, by zacząć być osobą bardziej pozytywną.

Na Uniwersytecie w Berkeley przeprowadzono badania, które miały pokazać, jak reaguje mózg na poszczególne słowa – zarówno te uważane za miłe/dobre/pozytywne, jak i łączące się z trudnymi emocjami. Wiemy więc, że miłe słowa powodują wyrzut serotoniny, natomiast negatywne - noradrenaliny i kortyzolu.

Dlatego warto dbać o słowa, których używamy, i wybierać te najbardziej pozytywne. Wtedy nasz mózg będzie znacznie lepiej z nami „współpracował”.

Stwórz sobie zachowania warunkowe

Na pewno słyszałeś o eksperymencie z psem Pawłowa. Otóż Iwan Pawłow - rosyjski fizjolog - zauważył, że pies, widząc jedzenie, zaczyna się ślinić. Zaobserwował, że ślinienie się jest odruchem bezwarunkowym, zaś jedzenie - bodźcem wywołującym reakcje. Przed podaniem jedzenia Pawłow zaczął za każdym razem dzwonić. Zaobserwował, że po jakimś czasie pies zaczynał ślinić się już na sam dźwięk dzwonka. W taki oto sposób sparowane zostały dwie rzeczy - dzwonek i jedzenie. Obie wywoływały u psa ślinotok.

Eksperyment udowodnił, że za pomocą sygnałów/bodźców możemy wywoływać odruchy warunkowe – będące efektem powiązania bodźców ze skojarzeniami.

Na co dzień mamy do czynienia z całą masą odruchów warunkowych. Np. naszym ulubionym posiłkiem może być ten, który w dzieciństwie jadaliśmy razem z rodzicami, albo który przygotowuje dla nas ukochana osoba. Miłe doświadczenia często łączymy z konkretnymi osobami i już samo przebywanie z nimi może wywołać w nas pozytywne emocje (właśnie dzięki mechanizmowi zachowań warunkowych).

Z tego samego powodu wspomnienia mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Dobre nastrajają nas optymistycznie i przywołanie ich w momencie „dołu ” może szybko poprawić nam nastrój. Np. jesienią dobrze jest powspominać wakacje. Do tego idealnymi bodźcami będą np. zdjęcia z urlopu.

Zacznij zwracać uwagę na to, co się dzieje, i działaj konstruktywnie

Z bombardujących nas informacji dobrze wybierać pozytywne. Ale też trzeba wyciągać wnioski z informacji trudnych lub nieprzyjemnych. W taki sposób będziemy działać bardziej świadomie i konstruktywnie. Zamiast powielać informacje o tym, że coś jest złe, możemy dzielić się pomysłami na temat działań, za pomocą których możemy daną rzecz naprawić/ulepszyć.

Pojedyncze działania mają sens, bo robiąc coś pozytywnego lokalnie, możemy przyczynić się do dobrych zmian globalnie. Np. wybierając lokalne produkty, przyczyniamy się nie tylko do bardziej świadomej konsumpcji, ale też działamy na rzecz ochrony środowiska poprzez redukowanie śladu węglowego.

Naucz się reagować negatywnie

A teraz paradoks. By być bardziej pozytywnym, trzeba nauczyć się reagować negatywnie. No i wyzbyć się konformizmu. Czyli gdy dzieje się coś, co nam nie odpowiada, z czym się nie zgadzamy - reagujmy. Niezależnie od tego, czy dana sytuacja dotyczy bezpośrednio nas, naszych znajomych, czy kogoś zupełnie obcego.

Owszem, wymaga to odwagi. Ale dzięki wyzbyciu się bierności i obojętności mamy szanse sprawić, że będzie się nam (i nie tylko) lepiej i bardziej pozytywnie żyło. Dlatego warto nauczyć się być asertywnym – bo to narzędzie także służące ochronie nie tylko własnych granic, ale też własnego dobrostanu i zdrowia.

Zamiast zero-jedynkowego myślenia zacznij dostrzegać to, co jest pomiędzy

By być bardziej pozytywnym, trzeba też pozbyć się kategoryczności w stosunku do siebie i innych. Czyli warto nauczyć się "wrzucać na luz" i dać sobie (i innym) prawo do zmiany decyzji czy opinii. Wpływa przecież na nie wiele rzeczy i te motywy postępowania trzeba zacząć zauważać i doceniać.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.