Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W żywej bibliotece zamiast książek „wypożyczasz” ludzi. Osoby z wyjątkowymi historiami zgłaszają się jako „książki”. Przez pewien czas możesz zadawać im pytania i słuchać ich opowieści.

Wiele tych historii dotyczy trudnych tematów – wykluczenia społecznego, stygmatyzacji, odrzucenia. Ale kiedy opowiadają je osoby, które noszą je w sobie na co dzień, nabierają innego wymiaru. Często okazuje się, że mają drugie dno, jakiś dodatkowy aspekt. Bezdomny, którego normalnie ominęlibyśmy na ulicy, może zaskoczyć opowieścią o swoich doświadczeniach życiowych. Być może jego bezdomność jest w jakimś stopniu świadomym wyborem? Żołnierz z zespołem stresu pourazowego opowie o podnoszeniu się po trudnych przeżyciach, sile terapii i wsparcia innych ludzi. Może po takiej opowieści nabierzemy dystansu do własnych kryzysów i chwil załamania?

Żywa biblioteka zachęca do kwestionowania stereotypów – do zmierzenia się z tematem „oko w oko” bez wentyla bezpieczeństwa w postaci kartek papieru, ekranu telewizora czy komputera. Tu znaczenie ma bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Powrót do intymnej rozmowy. Bo za wszystkimi historiami, które nas poruszają, stoi przecież człowiek. Dzięki żywej bibliotece możesz z nim usiąść twarzą w twarz.

Duńskie początki 

Wszystko zaczęło się w Kopenhadze w 2000 roku. Ronni Abergel i jego kilkoro przyjaciół skupionych wokół organizacji Stop The Violence podczas festiwalu muzycznego Roskilde Festival chcieli zwrócić uwagę na problem przemocy wśród młodzieży. Powód: ich znajomy został brutalnie pobity. Ale nie ograniczyli się tylko do tego tematu. Całe wydarzenie trwało przez osiem godzin dziennie podczas czterech dni festiwalu, a odwiedzający goście mogli wybierać spośród ponad 50 tytułów – osób, które chciały opowiedzieć swoją historię. Z tej możliwości skorzystało ponad tysiąc uczestników. Chcąc kontynuować swoją ideę, Abergel założył organizację Human Library.

Żywe biblioteki w Polsce

W ciągu 15 lat metoda rozprzestrzeniła się i jest realizowana w ponad 70 krajach na świecie. Obecnie zyskuje coraz większą popularność w USA. Działa tam kilka stałych żywych bibliotek, ale większość z nich nie jest miejscami, lecz wydarzeniami. Wiele odbywa się w fizycznych bibliotekach, ale też na uniwersytetach i w pubach - każdy może przyjść i być częścią takiego wydarzenia. W Polsce Wrocławska Żywa Biblioteka ma formę wydarzenia, które jest organizowane we Wrocławiu w różnych miejscach. Czytelnik rejestruje się i dostaje kartę biblioteczną. Następnie poznaje katalog tytułów żywych książek – ludzi reprezentujących ciekawe, nieoczywiste tematy. Wybór żywych książek jest odpowiedzią na aktualne potrzeby lokalnej społeczności i opiera się na wrocławskim kontekście.

Historie opowiadane przez "żywe książki” dostarczają ich odbiorcom pełnego wachlarza przeżyć –  potrafią zafascynować, zaskoczyć, są i takie, które mocno poruszają słuchacza. I to jest właśnie sedno całej idei – udowodnić, że nikogo nie da się podsumować jednym słowem. I że nie powinniśmy oceniać innych „po okładce”, tytule lub etykiecie.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.