Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Kiedy na Kauai zobaczyłam cztery pokolenia tancerek hula unoszone wspólną falą rytmu, byłam pewna, że odnalazłam klucz do spełnienia swojego marzenia – wspomina Małgorzata Szokalska, jedyna trenerka tego tańca w Polsce, której umiejętności zostały docenione podczas ceremonii Uniki na Hawajach. – Już jako dziecko czułam, że pomaganie innym jest moim powołaniem, ale długo nie wiedziałam, jaką przybierze formę.

Jak taniec hula wylądował nad Bałtykiem

To istne szaleństwo przenosić do Polski kulturę odległą od nas o dwanaście tysięcy kilometrów. A jednak hula przyjął się nad Bałtykiem, choć znacznie tu chłodniej niż na ziemi wulkanicznej. Bez względu na rodzaj i temperaturę powierzchni tancerki zawsze tańczą boso. To kwintesencja tamtejszej kultury – zespolenie z ziemią i jej energią. To, co na dostępnych w sieci filmikach wygląda na miłe pląsanie, w rzeczywistości jest skomplikowanym i złożonym spektaklem, podczas którego za pomocą tańca opowiada się historię o ludziach, ich wierzeniach, przyrodzie i uczuciach. Bo słynne powitanie „aloha” oznacza miłość, i tę miłość widz musi poczuć od barwnie ubranych i uśmiechniętych artystek. Obojętne, czy to klasyczne kahiko, czyli rytmiczne ruchy ciała w rytm bębnów, czy hula pele dla bogini Pele, których treścią są niebezpieczne podróże, wybuchy lawy i miłosne podboje.

Bez względu na rodzaj i temperaturę powierzchni, tancerki hula zawsze tańczą bosoBez względu na rodzaj i temperaturę powierzchni, tancerki hula zawsze tańczą boso archiwum prywatne Małgorzaty Szokalskiej

Hula wyzwala seksapil

– Zaczęło się od masażu Lomi Lomi, który zgodnie z hawajską filozofią wpływa nie tylko na ciało, ale też na umysł i duszę. Mnie samej bardzo pomógł w niełatwym momencie życia – mówi Małgorzata Szokalska, która poleciała na Hawaje zgłębiać tajniki tańca. Pomimo że z hula miała już do czynienia, obejrzenie prawdziwego spektaklu w wykonaniu rdzennych Hawajek było przeżyciem, które zapragnęła przenieść do Polski. – Czy ktoś wyobraża sobie, by Polki w każdym wieku emanowały na co dzień optymizmem i seksapilem? – pyta retorycznie. – Ja tego bardzo zapragnęłam. I od 17 lat konsekwentnie propaguję kulturę Hawajów w naszym kraju.

Często dopiero po roku obcowania z tą kulturą i filozofią życia, po intensywnych treningach składających się nie tylko z tańca, ale i nauki hawajskich śpiewów instruktorka zauważa wyraźne zmiany wśród podopiecznych: są uśmiechnięte, przestają się garbić, noszą się bardziej kobieco i kolorowo. Odżywają, błyszczą i są szczęśliwsze.

– Po zajęciach mam energię co najmniej do północy. Oczyszczam się, tak jakby problemy, z którymi tu przyszłam, już nie istniały. Nadmiar obowiązków, ciężkie chwile? Potrzebuję hula! – przekrzykują się zziajane, ale radosne członkinie tanecznej „ohany” (rodziny) w szatni po próbie. Najmłodsza stażem jest w grupie od roku, najstarsza tańczy jedenaście lat. Różnią się urodą i charakterami. Tego nie ukryje jednolita choreografia ani najbardziej barwny strój z obowiązkową szeroką spódnicą. Ma ona wymiar symboliczny – jest tarczą ochronną przed problemami.

Taniec uwalnia emocje

Hula nie ma określonej daty powstania ani twórcy, legendy na ten temat milczą. Przez wiele pokoleń swoje tradycje, wierzenia Hawajczycy przekazywali z ust do ust, pieśniami lub ruchem ciał. Do dzisiaj hawajskie pieśni to śpiewana poezja – przeżycia przekazywane tańcem, by w pełni oddać mnogość emocji i znaczenie zwyczajów. Szacuje się, że rdzenni Hawajczycy stanowią tam zaledwie jeden procent ludności. To konsekwencja odkrycia wysp przez Jamesa Cooka, angielskiego podróżnika, za którym dotarły tu europejskie zarazy i zdziesiątkowały mieszkańców wysp. Egzotyczną kulturę do końca wytrzebiła ekspansja amerykańskich misjonarzy, spychając ją na margines jako wstydliwą i niepotrzebną.

Renesans kultury hawajskiej trwa dopiero od 1986 rokuRenesans kultury hawajskiej trwa dopiero od 1986 roku archiwum prywatne Małgorzaty Szokalskiej

Ale „aloha” przetrwała. Tancerki jakby przyssane do ziemi nagą skórą stóp kołyszą biodrami. Stabilnie utrzymują sylwetkę, a ręce i dłonie obrazują ruchy morskich fal, źdźbeł traw, kwiatowych pąków. Ciało tancerek targane niewidzialnym wiatrem poddaje się naturze, opowiadając zasłyszane historie. Okrąglejsze biodra lepiej wyrażają każdy detal ruchu, dlatego hula aż prosi się o występ pulchniejszych pań.

Wiedza dla wtajemniczonych

Renesans kultury hawajskiej trwa dopiero od 1986 roku i dzięki wielu przebojowym mieszkańcom Starego Kontynentu widać go między innymi w Polsce, w Austrii, na Słowacji, w Niemczech, w Hiszpanii, Szwajcarii, we Włoszech, na Ukrainie, w Rosji. Niełatwo zdobyć zaufanie Kumu Hula (mistrza) i możliwość propagowania hawajskiej tradycji.

– Moją najważniejszą nauczycielką była Kumu Hokulani, nie tylko uczyła mnie tańca, ale i bacznie obserwowała, sprawdzając moje podejście do życia i to, co robię i dlaczego. „Namaszczonym” trenerem może być tylko ktoś traktujący istnienie na Ziemi holistycznie, uczciwie, z właściwym podejściem do hula. Kumu Hokulani miałam zaszczyt gościć w swoim domu w Warszawie – opowiada Małgorzata Szokalska. – W jej opowieściach nie ma zbędnych słów, a naturalną uważnością bez trudu udaje jej się przyciągać kolejnych chętnych do korzystania z hawajskiej radości życia. Ma szczęście, bo jak twierdzi, trafiają do niej osoby nieprzypadkowe.

– Od trzech lat przedstawia się hawajskim imieniem nadanym jej przez mentorkę. Meali’iokalani oznacza dużo drobnych błogosławieństw. Bo faktycznie przyciąga dobro, a wszelkim trudom przeciwstawia moc hula. Teraz uczy innych przyswajać z hawajskiego tańca pocieszenie i wsparcie.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.