Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wiesz o tym, że nie ma ludzi idealnych i że każdy ma prawo do popełniania błędów. Jednak tak naprawdę uważasz, że tobie wolno więcej. Błędy innych widzisz ostrzej, wyraźniej i znosisz je trudniej niż własne.

Bałaganiarz czy pedant? „Cień” i neurony lustrzane

Wróćmy do przykładowego porządku. Czy gdy byłeś dzieckiem, często nazywano cię bałaganiarzem? Lub wręcz przeciwnie – męczącym pedantem? Jeżeli tak, to porządek stał się twoim „cieniem”.

Według Carla Gustava Junga „cień” jest tym wszystkim, co tłumimy i usuwamy do nieświadomości w obawie przed byciem odrzuconym. Wybór rzeczy, które trafiają do strefy „cienia”, nie zawsze jest racjonalny, ale odpowiada kondycji psychicznej, w jakiej jesteśmy w danym momencie. Określa nasze pragnienia lub potrzeby – np. chęć utrzymania porządku lub życia w nieładzie. Jednak to, co w jednej chwili może się wydawać niebezpiecznie i obniżać poczucie naszej wartości, w innej może być całkiem przydatne i wspierające.


Ale oprócz „cienia” działają na nas także neurony lustrzane. To komórki nerwowe, które powodują, że naśladujemy różne zachowania. Np. kiedy widzimy ziewającą osobę, także mamy ochotę ziewnąć. To samo dzieje się, gdy bierzemy udział w emocjonującym wydarzeniu. To dzięki neuronom bezwiednie naśladujemy gesty innych ludzi. Dzięki nim też jesteśmy empatyczni i mamy zdolność do współodczuwania.

A teraz kolejne pytanie: Czy zaczynasz krzyczeć, gdy ktoś podnosi na ciebie głos? Zapewne tak. W takiej sytuacji działają na nas i „cień,” i neurony lustrzane, które potęgują doznania serwowane przez otoczenie.

Projekcja: dlaczego inni wkurzają nas bardziej?

No właśnie. Nie dostrzegamy własnych wad, nie (tylko) dlatego, że siebie lubimy. Tu znowu działa mechanizm ochronny naszego mózgu, czyli projekcja. Tak w psychologii nazywane jest przenoszenie na otoczenie własnych emocji. Wtedy wszystko, co nas otacza, zostaje obarczone odpowiedzialnością za nasze samopoczucie lub brak sukcesów. Koniec końców wpadamy w pułapkę „groźnego świata” i w efekcie czujemy się coraz gorzej.

Ale czasami projekcja bywa nieuświadomiona (pisał już o tym Freud). Czyli mamy sytuację, kiedy innym przypisujemy nielubiane przez nas cechy i zachowania. A tak naprawdę dotyczą one nas samych.

Zdaj sobie sprawę z własnych emocji

Czy więc jesteśmy skazani na bycie permanentnie poirytowanymi? Nie! Wyjście jest całkiem proste. Wystarczy zaakceptować swój „cień” i starać się uświadomić projekcje. Jean Monbourquette, psychiatra i autor bestsellera „Oswoić swój cień – jak zaakceptować ciemne strony swojej osobowości”, pisze, że „cień” w zależności od tego, jak będziemy go postrzegać, może być naszym przyjacielem lub wrogiem. Może wzmacniać naszą kreatywność lub blokować nasze działania. Warto też podchodzić możliwie na zimno do emocjonujących sytuacji, a przynajmniej dać sobie czas na przemyślenie reakcji, wtedy gdy sytuacja jest dla nas szczególnie dotkliwa.

Czyli co robić? Gdy ktoś lub coś cię wkurzy, zastanów się, co jest powodem twojego poirytowania. Czy nie są to cechy, których nie lubisz w sobie? Albo rzeczy, o których wielokrotnie słyszałeś, że są złe?

Przykład 1
Irytuje cię, gdy ktoś się spóźnia i musisz czekać. Fakt – czekanie nie jest fajne, a spóźnienie jest mało eleganckie. Ale czy sam zawsze jesteś punktualny? A może, kiedy byłeś dzieckiem, strofowano cię za każde 10 minut zwłoki w powrocie do domu?

Przykład 2
Kolega z pracy mówi, że twój projekt jest słaby, a wykonana przez ciebie praca kiepska. Owszem, taki komunikat nie jest miły – ale czy dotyczy on ciebie, czy pracy? Dlatego weź na luz i spróbuj zdystansować się od tego, co robisz. Bo ocena dotyczy rzeczy, a nie twojej osoby. A jak już zdasz sobie z tego sprawę, to nie tylko poczujesz się lepiej, ale też może zaczniesz osiągać lepsze wyniki – bo być może uwaga była słuszna.



Przykład 3
Czy gdy dziecko zaczyna krzyczeć i zachowywać się niezgodnie z twoimi oczekiwaniami, myślisz, że jest niegrzeczne i agresywne? A może to ty czujesz złość i nie chcesz się zgodzić na coś, na czym jemu zależało? Albo dziecko po prostu reaguje tak ze strachu w odpowiedzi na twoje gwałtowne zachowanie?

Uświadomienie sobie zarówno własnych słabości, jak i mocnych stron, ułatwia życie. Zaczynamy rozumieć, co nas wkurza, a co cieszy. Dzięki temu nie tracimy czasu na irytowanie się z powodu spraw, które pozornie są od nas niezależne. Bo na wiele sytuacji mamy dużo większy wpływ, niż nam się do tej pory wydawało. A to już chyba ogrom wiedzy.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.