Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do dziergania przyznają się Julia Roberts, Sarah Jessica Parker, Ryan Gosling i Russell Crowe. Traktują je jako przerywnik między codziennymi zajęciami czy kolejnymi ujęciami, kiedy dłużą się im godziny na planie. Po włóczkę chętnie sięgają też artyści. Agata Oleksiak, ukrywająca się pod pseudonimem Olek, specjalizuje się w rzeźbach robionych szydełkiem. W kolorowe wdzianka ubrała już warzywa w supermarkecie, rowery, własne mieszkanie na Manhattanie, statuę szarżującego byka na Wall Street, wreszcie transparent w New Jersey z twarzą Hillary Clinton, który opatrzyła hasztagiem #ImWithHer. Robótki ręczne są nawet wykorzystywane przez terapeutów jako narzędzie wspomagające walkę z nałogami – zaleca się je palaczom i osobom walczącym z otyłością. Karen Zila Hayes, life coach z Toronto, prowadzi program „Knit to Heal” dla osób zmagających się z problemami zdrowotnymi takimi jak rak lub poważna choroba bliskiej osoby. Można powiedzieć, że dzierganie podbija świat. Zastanówmy się, co się z nami dzieje, kiedy chwytamy w ręce druty lub szydełko, poza tym oczywiście, że przybędzie nam np. sweter.

Dobrze działa na mózg

Podczas robienia na drutach aktywujemy różne obszary mózgu. Zaangażowana jest zarówno lewa półkula, logiczna, dzięki której nabieramy oczka, koordynujemy precyzję i czas ruchu, jak i prawa, kreatywna – kiedy dobieramy i łączymy barwy wełny. Do głosu dochodzą części kory mózgowej odpowiedzialne za wizję i zaawansowane umiejętności motoryczne. Prowadzi to do obniżenia aktywności ciała migdałowatego odpowiedzialnego za kontrolę emocji. Krótko mówiąc: kiedy skupiamy się na czynności wymagającej precyzyjnych ruchów, zapominamy o zmartwieniach. Spowalniamy gonitwę myśli, robi nam się miło, beztrosko – szczególnie jeśli na czas dziergania zaszyjemy się w spokojnym miejscu, wyłączymy telewizor, włączymy relaksacyjną muzykę…

Przyjemna miękkość

Pomyśl o tym, jak się czujesz, kiedy głaszczesz kota lub psa. Podobnych odczuć dostarcza dotykanie mięciutkiej wełny. Nasze dłonie przekazują do mózgu mnóstwo informacji o otoczeniu i jest to ważne narzędzie, za pomocą którego możemy wpływać na swój nastrój. Dotykanie czegoś miękkiego wywołuje uczucie przyjemności, relaksu. A jeśli jeszcze do tego dobierzemy włóczkę w energetycznym kolorze, zwiększymy to pozytywne działanie.

Poprawia samopoczucie 

Betsan Corkhill, fizjoterapeutka i coach, autorka książki „Knit for Health and Wellness”, postanowiła sprawdzić terapeutyczną moc robienia na drutach. Założyła stronę Stitchlinks, na którą wstawiła przygotowaną przez siebie ankietę. Wypełniło ją 3545 osób. Ponad połowa stwierdziła, że robienie na drutach ich uszczęśliwia. Wielu zauważyło, że dzierganie wpływa na nich odprężająco i pobudza kreatywność. W badaniu stwierdzono istotną zależność między częstotliwością robótek, a odczuciami respondentów. Osoby, które dziergały więcej niż trzy razy w tygodniu, były spokojniejsze, miały lepszy nastrój i czuły się bardziej pewne siebie. W podsumowaniu swojego badania Corkhill stwierdziła, że robienie na drutach przynosi znaczące korzyści psychologiczne, społeczne i przyczynia się do polepszania jakości życia. Brzmi nieźle.

Relaks jak podczas jogi

Wnioski te są zbieżne z obserwacjami kardiologa Herberta Bensona, założyciela Mind/Body Medical Institute, który zauważył, że robienie na drutach wywołuje w ludzkim mózgu stan podobny do tego, jaki odczuwamy podczas medytacji lub jogi. W skrócie: więcej koncentracji, rozluźnienia i znacznie niższe ciśnienie krwi. Rytmiczność ruchów wykonywanych rękoma podczas robienia na drutach wyrównuje tętno i zmniejsza wydzielanie kortyzolu, czyli hormonu stresu. Innymi słowy, dzierganie przynosi dla umysłu i ciała te same korzyści co sesja medytacyjna. A w bonusie dostajemy wykonany własnoręcznie miękki szal lub cieplutki sweter.

Przeciwbólowo i na smutki

Robienie na drutach wymaga skupienia, co oznacza, że musimy się skoncentrować tylko na tej jednej czynności, a nie na przykład na… bólu. Okazuje się, że dzierganie przynosi ulgę ludziom z przewlekłym bólem – pozwala myśleć o czymś innym niż dyskomfort i sprawia, że choć przez chwilę mniej go odczuwają. Zresztą dotyczy to nie tylko bólu fizycznego. Osoby z obniżonym nastrojem i zaburzeniami odżywiania również zauważają, że już po 20 minutach dziergania czują się lepiej. Zatem sięgnięcie po druty, kiedy zaczynamy odczuwać niepokój lub pogarsza nam się nastrój, może podziałać jak remedium na smutki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.