Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tekst pochodzi z newslettera Seks na "Wysokich Obcasach". Zapisz się na te i pozostałe nasze newslettery.

O tym chyba piszą już wszyscy trenerzy intymności, więc ja zamiast tego skłonię was do refleksji. Ale żeby było rozrywkowo, jak na seksualną rubrykę przystało - najpierw krótka anegdota.

Rodzinny obiad. W tle telewizor z filmem przyrodniczym, leci wspaniały serial BBC o małych zwierzątkach. Na ekranie bardzo, bardzo brzydka (choć skądinąd smaczna) ryba i obok niej jakiś mikrusek. Senny głos lektora komentuje: „Samiec żabnicy jest około miliona razy mniejszy od samicy. Samiec dopada samicę i wszczepia się w jej ciało. Traci od razu wzrok i płetwy: to oszczędność energii i pokarmu. Samica podczas życia może mieć paru wszczepionych w nią samców, którzy regularnie zasilają ją spermą".

Przez litość nie zamieszczę tu zdjęć żabnicy, bo może właśnie jecie. Ale zgooglujcie ją, żeby pochylić się nad niebywałą różnorodnością stworzeń i strategii przetrwania oraz uwodzenia na Ziemi. Bo jeśli tylko 2 procent genów różni nas od szympansa, to ile od żabnicy?

Polecę wam jeszcze coś. Po tym wspaniałym obiadowym obrazku sięgnęłam po książkę Carin Bondar, kanadyjskiej biolożki, gwiazdy TED i Discovery Channel, „Dziki seks”. "Czuli kochankowie, niewierni partnerzy i niedostępne królowe. Czarujący dranie, samotne matki, seryjni podrywacze oraz przedstawiciele społeczności LGBT. Ich wszystkich spotkamy w królestwie zwierząt" - pisze Bondar. "Pszczoły, by z sukcesem uwodzić, chętnie używają perfum. Orangutanice podkradają samcom jedzenie, by sprawdzić, który jest najlepszym kandydatem na partnera. Węże udają gejów, by się rozgrzać, a świerszcze wiedzą, że do serca wybranki droga wiedzie przez żołądek" – dodaje, zachwalając swoją książkę.

W internecie dostępnych jest za darmo (na books google) kilkadziesiąt stron książki, która rozpala wyobraźnię człowieka ciekawego świata. Bondar ma niezwykły dar opowiadania, a jej opis storczykowych kochanek pseudokopulujacych z samcami błonkoskrzydłych i za pomocą różnych strategii zachęcających ich do przeciskania się przez ich rozmaite tuneliki, ocierania i zapylania jest literacko naprawdę lepszy od „50 twarzy Greya”.

Do czego was tego nakłaniam? Zachęcam, by poszerzyć horyzonty i podczas gdy dzieci kują matmę, zaliczyć biologię na zupełnie innym, wspaniałym poziomie. Czytanie o różnorodności świata i ciekawych, a czasem zupełnie szalonych strategiach na przeżycie (bo czym innym jest seks i kopulacja?) daje nadzieję przynajmniej mi. Licząc na to, że sprawiłam wam choć trochę przyjemności.

Tekst pochodzi z newslettera „Seks na Wysokich Obcasach”, który wysyłamy co środę.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.