Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Anka, 28 lat, pyta nas w liście: "Co robić, jak mężczyzna nie staje na wysokości zadania, czyli mu kolokwialnie mówiąc - nie staje? Gadać o tym, czy nie gadać? Bo ja chcę, a on chyba nie...".

Na pytanie Anki odpowiada dr Agata Loewe - psychoterapeutka, seksuolożka, założycielka Instytutu Pozytywnej Seksualności. Jest absolwentką Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie (psychologia kliniczna oraz społeczna psychologia stosunków międzykulturowych) oraz Institute for Advanced Studies of Human Sexuality w San Francisco, gdzie uzyskała tytuł Doctor of Philosophy (PhD).


Można spokojnie pokusić się o stwierdzenie, że męska erekcja jest jednym z najszerzej dyskutowanych tematów w seksuologii. Do niedawna (a w wielu miejscach na świecie wciąż) patrzyło się na zdrowie seksualne przez pryzmat spełniania funkcji seksualnych, czyli sprawdzania, czy wszystkie członki nam działają, a najlepiej jeszcze do tego, czy działają zawsze. A działanie członków widziane było oczywiście przez pryzmat możliwości zapłodnienia.

Jednym słowem: wszystko w seksie było OK, pod warunkiem że penis mógł sprawnie penetrować pochwę.

Od jakiegoś czasu we współczesnych modelach terapii seksuologicznej odchodzi się od tego genitocentryzmu. Nie służy on ani kobietom, ani - jak się okazuje coraz częściej - mężczyznom. Niebywała ilość wszechobecnej presji, żeby dobrze performować seksualnie, sprawia, że - wbrew temu, co się powszechnie sądzi - ludzie uprawiają mniej seksu. Mamy na to liczne badania.

Coraz częściej stawia się na jakość, a nie na ilość, na budowanie otwartej i pełnej szacunku komunikacji o granicach i potrzebach.

Warto więc zapytać partnera, czy jest coś, co możemy zrobić, żeby erekcja zawitała ponownie w naszej sypialni.

Warto obserwować, jak się nasz partner miewa w tym czasie na innych płaszczyznach życia.

Wbrew temu co mity popsekskultury powielają, męska seksualność to nie jest jeden przycisk "on/off". Faceci nie chodzą cały dzień zalani pożądaniem do takiego stopnia, że i każdą dziurę chcieliby zapełnić całym sobą. Mężczyźni tak samo, a może czasem i mocniej odczuwają stres związany z codziennością i za jego część odpowiadają wyobrażenia na temat tego, jacy powinni być, żeby odnieść sukces na wszystkich polach życia - w tym w byciu niedoścignionym kochankiem, dobrym ojcem czy kofundatorem wakacji.

Na problemy z erekcją wpływa przede wszystkim przemęczenie. Można też do listy dopisać to, co idzie ze stresem łeb w łeb: alkohol, papierosy, styl odżywiania, wypoczywania, brak ruchu lub bardzo specyficzny sport.

Jasne, o tym wszystkim nie tylko warto, ale też  trzeba gadać. To, jaki mamy seks, jest kwestią relacyjną - czyli każde z nas z osobna ma jakąś seksualność, ale co się z nią dzieje, kiedy te seksualności mają się ze sobą spotkać, to już wspólna sprawa. Warto też przyjrzeć się z czułością sobie samej: czy widzimy ten przypadek w szerszym kontekście, czy obrażamy się, czujemy winne, niewystarczająco atrakcyjne. Czy złości nas brak erekcji, czy też doprowadza do łez? Czasami męska erekcja nie ma z nami aż tyle wspólnego, jakby się mogło wydawać...

A czasami ma i jest efektem tego, jaki wypracowaliśmy jako para styl bliskości  - a na to wpływa styl kochania się, kłócenia się, dawania sobie wszystkich komunikatów werbalnych i niewerbalnych.

Czasami różnimy się w wysokości libido.

Powodów może być całe mnóstwo, ale nie ma co się bawić w detektywa - warto zapytać partnera, czy to jest coś, czym się trzeba martwić, czy coś, czym on się sam zaopiekuje, a może wymaga większej pracy w parze? Tak czy siak - można szukać sposobu samemu/-ej, ale też można w miarę szybko odkryć przyczyny u seksuologa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.