Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Co zrobić, jak ktoś chce gadać w łóżku, a druga strona nie? Czy któraś postawa jest 'lepsza' od drugiej? Bo często to jest podniecające dla jednej strony, a druga osoba uważa, że to rozpraszające... Ja na przykład uważam, że to mi wręcz potrzebne, a mój mąż, że nie” - pyta Alina, 28 lat.

Na pytanie Aliny odpowiada dr Agata Loewe - psycholożka, seksuolożka, psychoterapeutka, trenerka seksualności. Założycielka Instytutu Pozytywnej Seksualności. Prowadzi prywatną praktykę terapeutyczną oraz organizuje i współprowadzi międzynarodowe szkolenia przygotowujące specjalistów do seksuologicznej, sekspozytywnej pracy z różnorodnościami genderowymi, seksualnymi i relacyjnymi. Członkini Światowej Organizacji Zdrowia (WAS).

Z preferencjami seksualnymi bywa różnie. Cały jednak ambaras – jak mówi przysłowie -  żeby wszystkie zaangażowane strony chciały naraz, i to w tym samym czasie. Mamy różne przyzwyczajenia i upodobania, mamy też różne charaktery i temperamenty. Gdyby seks porównać do tańca, można sobie wyobrazić sytuację, kiedy uczymy się kroków i czasami depczemy sobie po palcach. Można sobie wyobrazić, że zatrudniamy trenera/trenerkę i wspólnie wybieramy kroki, których się uczymy do perfekcji, która pozwala nam na swobodne improwizacje. Możemy się uczyć, korzystając z książek, blogów, for internetowych, filmików w internecie, aplikacji, warsztatów czy gazet. Czasami się okazuje, że lubimy taniec w pojedynkę, a czasami zmieniać partnerów w zależności od typu muzyki.

Kiedy myśli się o seksie sekspozytywnie, nie ma lepszych i gorszych postaw czy upodobań. Cała sztuka to wynegocjowanie warunków seksualnego obcowania. Jeżeli gadanie jest dla nas absolutnie rozpraszające i „zdenamiętniające”, wówczas seks z kimś, kto fetyszyzuje sekstalk i kochać się bez niego nie może – raczej nam nie pójdzie, będzie frustrował, złościł, smucił i powodował wieczną okazję do dyskusji, krytyki i przerzucania się tym, co kto komu kiedy.

W seksie dobrze jest znać swoje miękkie i twarde limity, choć pewnie poznanie ich wszystkich naraz jest niemożliwe i dzieje się to metodą prób i błędów. Kiedy mamy otwartość na poznawanie seksualnej mapy z kimś równie otwartym na naszą mapę, otwierają się nieskończone horyzonty możliwości. To nawet nie chodzi o to, żeby robić wszystko – ale robić dokładnie to, na co mamy ochotę. A czasami mamy ochotę dawać, czasami czerpać, czasami ulegać, a czasami brać dla siebie. Niektóre seksualne aktywności są dla nas neutralne, a inne obrzydliwe. Sprawdzanie ze sobą, czy cudze gadanie w łóżku jest dla nas OK, czy jest nie do zniesienia - to początek dialogu, bo możemy się sami zaskoczyć. Też pozytywnie, otwierając się na nowe, nieznane, takie, o które sami się nie podejrzewaliśmy…

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.