Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co złego dają nagrody i pochwały

1. Nagradzanie uczy manipulacji

Miłość względem dziecka powinna być bezwarunkowa. Czyli kochamy nie ze względu na coś, raczej pomimo zachowań, które są dla nas trudne, nieprzyjemne, wywołujące złość. Nagradzając dzieci za to, że są grzeczne, posłuszne, spokojne, dajemy im dwa negatywne komunikaty.

Po pierwsze, że gdy czują się źle/nieszczęśliwe, to przeszkadzają. A po drugie, nagradzając je w trudnych (dla dzieci) sytuacjach, np. gdy obiecujemy kupno słodyczy, kiedy przestaną marudzić, uczymy je niczego innego jak manipulowania innymi.

2. Nagroda i kara to dwie strony tego samego medalu

A dokładniej: gdy chwalimy, dajemy dziecku przysłowiową marchewkę, natomiast gdy popełnia błędy, może liczyć na kijek.

Alice Miller, szwajcarska psycholożka i psychoterapeutka, uważała, że zarówno kara, jak i nagroda są narzędziami przemocy psychicznej względem dziecka, bo dotykają sfery emocjonalnej i wpływają destruktywnie na osobowość – sprawiają, że dziecko przestaje postrzegać siebie jako osobę, która ma prawo do własnego zdania, tylko odbiera siebie jako kogoś, kto w pierwszej kolejności musi sprostać oczekiwaniom innych, nawet gdy one są sprzeczne z jego własnymi potrzebami lub gdy naruszają jego granice.

3. Kiedy chwalenie podcina skrzydła

A teraz przeanalizujmy dwa stwierdzenia:
1. Jasiu, jak pięknie się wspinasz. Jesteś bardzo odważny.
2. Jasiu, czy ty sam się tam wspiąłeś? Czy ty jesteś odważny?
Jak myślisz, która z tych pochwał jest właściwa?

Przecież w obydwu przypadkach chwalimy Jasia i umiejętność wspinania. Ale w pierwszych zdaniach dokonujemy oceny zachowania dziecka. W drugich zmuszamy dziecko, by zdało sobie sprawę ze swojego działania. Druga sytuacja zmusza je do myślenia, natomiast w pierwszym przypadku to my zapewniamy je o tym, czy dobrze działa lub ma wiedzę/umiejętność.

Dlatego chwaląc (choć oczywiście mamy dobre intencje), możemy ograniczyć dziecku nie tylko samodzielność osądów, lecz także jego samoocenę i poczucie własnej wartości. Przyzwyczajając je do naszej oceny/opinii, nie pozwalamy na samodzielne myślenie o sobie i swoich dokonaniach/umiejętnościach.

Jak chwalić mądrze?

Czy można zatem chwalić, wspierając samoocenę dziecka? Oczywiście, że tak. Ale wymaga to dużej uważności i zaangażowania w relacje z młodym człowiekiem. No i oczywiście, by móc budować dobre relacje bez nagród i kar, musimy przede wszystkim chcieć zrozumieć motywy działania dziecka.

  1. Dziecko zawsze chce współpracować.
    Nawet wtedy, gdy uważasz, że jest inaczej i że zachowuje się złośliwie. Bo to jest twoja ocena jego zachowania. Zdaniem Jespera Juula, duńskiego psychoterapeuty, nawet wtedy, gdy dziecko pozornie „robi nam na złość”, to chce współpracować. Czasami jednak nasze oczekiwania mogą się wydawać zbyt trudne. Wtedy dziecko próbuje chronić własne potrzeby i granice. Kilkulatek nie potrafi manipulować własnymi emocjami. Nie jest też fałszywy w swoim przekazie, tylko pokazuje dokładnie to, co w danej chwili czuje. Dlatego zakładanie złej woli u dziecka jest jednym z największych problemów komunikacyjnych dla nas, dorosłych.
  2. Daj (sobie) prawo do zmiany zdania
    Rodzice często zapętlają się w byciu konsekwentnym i trzymaniu się zasad. Owszem, one porządkują nam życie, ale też często mogą je komplikować. Bo np. czy naprawdę zawsze dziecko musieć zjeść obiad o tej samej porze? I czy deser zawsze musi być zachętą? A co by było, gdyby słodycze były przed obiadem? Albo gdyby dziecko decydowało, kiedy chce zjeść? Czasami lepiej (dla własnego dobra) odpuścić. Warto też jednak pamiętać o własnych granicach i potrzebach oraz o sile ochronnej, która także odgrywa ogromną rolę w budowaniu poczucia bezpieczeństwa dziecka. Wtedy unikniemy zarówno tresowania, jak i wychowania bezstresowego.
  3. Rozmawiaj i bądź z dzieckiem
    Wróćmy do przywołanego już wcześniej Jasia. Kiedy pytamy dziecko o to, jak ocenia swoją pracę albo jak czuje się po wykonaniu powierzonego mu zadania, unikamy oceny, ale zachęcamy do samooceny. Wtedy z większą refleksja zacznie postrzegać własne zachowanie lub pracę oraz to, co ona mu dała. Równocześnie dajemy dziecku do zrozumienia, że jego własne zdanie jest ważne. Słuchając tego, co ma do powiedzenia, okazujemy mu szacunek. W rozmowach z dziećmi nawet kilkuletnimi, jak zauważa Alfie Kohn, amerykański badacz interdyscyplinarny, autor książki „Wychowanie bez nagród i kar”, ważne jest to, by pytać o opinię, ale też o to, co (i jak) w danej chwili dziecko czuje. Umiejętność mówienia o emocjach i ich okazywania jest bowiem kluczowa dla kształtowania się nie tylko osobowości, ale również samooceny młodego człowieka. Okazywanie mu, że także w trudnych sytuacjach może na nas polegać i nie będzie oceniane (ani karane), jest bezcenne, jeśli chodzi o dobre relacje między rodzicem i dzieckiem oraz jego poczucie bezpieczeństwa.
  4. Zauważaj nawet najmniejsze sukcesy.
    Jeśli więc chcesz chwalić swoje dziecko oraz budować w nim pozytywną samoocenę, to zauważaj nawet najmniejsze sukcesy. Może być to samodzielne zawiązanie sznurówek, ubranie się, posmarowanie dżemem kromki chleba. Zamiast jednak nic nieoznaczającego dla dziecka „brawo” czy „super” zapytaj, czy samo się ubrało/przygotowało kanapkę. Pytając, zawsze używaj słów mówiących o wiedzy, umiejętności i samodzielności. Gdy np. kilkulatek sam zaśnie w swoim łóżku, zapytaj, czy czuje się odważny lub samodzielny. Dla nas dorosłych pewne rzeczy są oczywiste, ale z perspektywy małego dziecka są one prawdziwymi kamieniami milowymi i warto mieć to na uwadze.
  5. Pomagaj w przeżywaniu rozczarowania
    Porażki lub braki sukcesów przytrafiają się w życiu znacznie częściej niż spektakularne sukcesy. Dzieci przekonują się o tym już w wieku kilku lat. Każdy z nas znacznie łatwiej znosi rozczarowanie, gdy nie czuje się samotny i może się podzielić smutkiem, złością czy żalem, dlatego w trudnych dla dziecka sytuacjach niezbędna dla niego jest nasza obecność i bliskość. I w takich sytuacjach, np. gdy dziecko się żali, że nie umie narysować dinozaura, warto przekierować jego uwagę na rzeczy, które potrafi (np.: ale potrafisz narysować auto, grać w piłkę itp.). Warto też podkreślać, że wszystkiego może się nauczyć i że uczenie się to proces, który wymaga czasu i zaangażowania.
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.