Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ostatnio weszłam w nowy związek. Na początku seks szybował, ale po miesiącu mój nowy chłopak, pracoholik, po tym, jak chwaliłam go pod niebiosa, uznał że tym chwaleniem to go frustruję, bo on być może po początkowym zauroczeniu... nigdy nie dorówna sam sobie z tego okresu. Ja uznałam to za tchórzostwo, on mnie za naciskającą za bardzo... nic dobrego z tego nie ma.

Ewa, 34 lata

Na pytanie Ewy odpowiada Andrzej Gryżewski - psycholog, seksuolog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny (CBT), certyfikowany edukator seksualny, współautor książek „Jak facet z facetem” i „Sztuka obsługi penisa”.

"W gruncie rzeczy to prawda. Seks w kolejnych etapach związku może nie dorównać dynamiką i pożądaniem seksowi z okresu zauroczenia. Matka natura faworyzuje świeże związki i rozdawnictwo genowe. Natomiast to nie jest koniec świata, gdyż z czasem pary wypracowują sobie seks tak dobrej jakości, że pod względem głębi bliskości znacząco przewyższa seks z okresu zauroczenia. O seksie i swoich potrzebach erotycznych warto rozmawiać z drugą osobą, natomiast odradzam jakikolwiek nacisk.

Seks nie lubi presji

Osoby jej poddane w krótkim czasie się zamykają i ponowne otwarcie na osobę partnera trwa miesiącami. Jeśli mamy jakieś zastrzeżenia, to warto je zgłaszać na miękko, ale nigdy stawiając ultimatum. Mówiąc o seksie przez pryzmat swoich potrzeb, a nie pretensji i oczekiwań, polepszymy jakość i ilość zbliżeń w związku".



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.