Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dzieci, zwłaszcza kilkuletnie, mają ograniczoną możliwość mówienia tego, co czują. Bo po pierwsze – nie potrafią nazwać emocji, po drugie – często lekceważymy ich emocje, mówiąc, że „nic się nie stało”. Zabawa natomiast jest naturalnym odruchem – tak samo, jak płacz, krzyk czy potrzeba przytulenia.

Zabawa podstawową potrzebą dziecka

Z punktu widzenia psychologii zabawa odzwierciedla nie tylko uczucia dziecka, lecz także pomaga je wyrazić. Dlatego zmienia się w zależności od wieku, sytuacji rodzinnej i emocjonalnej. Jednego dnia dziecko wybiera klocki, a innego np. pod wpływem kłótni rodziców czy tęsknotą za nimi będzie chciało bawić się w rycerzy lub zdobywanie Mount Everest i zacznie wspinać się po meblach.

I to już jest wystarczającym powodem, by nie ograniczać dziecka w wymyślaniu nowych „zabawowych” ról. Pamiętajmy, że zabawa pozwala nie tylko na rozładowanie emocji, lecz także na zdobycie kompetencji społecznych. Uczy wrażliwości i empatii.

„Siłowanki” na trudne emocje

Czy zauważyłeś, że gdy dzieci się złoszczą, często zaczynają się popychać, siłować i bawić w zapasy? Jest to jak najbardziej naturalny i dobry sposób na rozładowanie emocji.

Tak uważa m.in. psycholog Lawrence J. Cohen, który zachęca, by rodzice także przyłączyli się do „siłowanek”. Np. w sytuacji, w której dziecko czuje złość, bo rodzeństwo zabrało mu ulubioną zabawkę, dobrze jest mocno je przytulić i spróbować przekierować emocję na ruch, krzyk i śmiech (choćby przy pomocy zabawy w zapasy). W ten sposób szybko rozładujemy emocje i nie pozwolimy na eskalację konfliktu. A poza tym pokażemy dziecku, jak można skutecznie poradzić sobie ze złością.

Zasady siłowej zabawy
Ponieważ „siłowanki” wiążą się z naruszeniem naszej nietykalności, muszą odbywać się według określonych reguł:
1. zabawa musi być bezpieczna i to rodzic ma zapewnić bezpieczeństwo;
2. podczas zabawy staraj się tak z dzieckiem rozmawiać, by nazwać emocje, które ono czuje;
3. pozwalaj dziecku wygrywać;
4. bawicie się w zapasy – nie w łaskotki;
5. to dziecko decyduje, kiedy kończycie zabawę;
6. stawiaj opór – taki, jakiego potrzebuje twoje dziecko;
7. nie obrażaj się i nie traktuj zabawy ambicjonalnie.

Zabawa w wojnę: kiedy się na nią zgadzać

Jeśli twoje dziecko zaczyna mierzyć do ciebie z wyimaginowanego pistoletu, podejmij wyzwanie. Wejdź w rolę osoby zabijanej i bądź tak ekspresyjny, jak tylko potrafisz.

Możesz też, jak sugeruje Cohen w książce „Rodzicielstwo przez zabawę”, odwrócić role i „zaczarować” pistolet w „broń miłości”. Gdy dziecko będzie próbowało cię „wziąć na muszkę”, możesz oświadczyć, że jeżeli strzeli do ciebie, to je przytulisz. Na ogół dzieci są tak zaskoczone sytuacją, że próba strzelania kończy się szybkim odwrotem.

Jeżeli zabawa staje się agresywna i wiąże się np. z atakiem na rodziców lub rodzeństwo, to zawsze możemy ją zastopować. Ważne jest jednak, jak zauważa Jesper Juul, duński pedagog i psychoterapeuta, by nie zostawić dziecka bez wyjaśnienia, czemu na coś się nie zgadzamy. I musi być to zrozumiała dla malca odpowiedź.

Np. w sytuacji gdy dziecko zaczyna bić brata plastikowym mieczem, powiedz, by przestało, bo to boli. Taki komunikat jest na ogół jasny i o ile wypowiesz go bez zniecierpliwienia, nie wygeneruje złości. Możesz też np. gdy dziecko bawiąc się, „strzela” do złodzieja, powiedzieć, że miejscem przestępców jest więzienie – w ten sposób pokażesz dziecku zasady społeczne oraz dasz alternatywną możliwość zabawy.

Konsekwencje nadmiernego pacyfizmu

Zakazanie dziecku zabaw, które w naszym odczuciu są złe, bo wiążą się np. z walką, może sprawić, że zacznie dusić w sobie złość i inne trudne emocje, co w efekcie może doprowadzić do zachowań przemocowych względem siebie lub otoczenia. Badania opublikowane w magazynie „Early Education and Development” pokazują, że brak zabawy w „wojnę” może powodować frustrację i agresywne zachowania w dorosłym życiu. Dowodzą też, że osoby, którym pozwalano w dzieciństwie na zabawę zabawkowymi pistoletami znacznie lepiej radzą sobie z kontrolowaniem emocji.

Dlatego nawet jeśli jesteś pacyfistą, nie broń dziecku bawić się w wojnę. Bo taka zabawa pozwoli zaspokoić potrzeby, które w późniejszym życiu już nie będą możliwe do zrealizowania. A biorąc pod uwagę, że nasza osobowość kształtuje się w pierwszych czterech lata życia (badania opublikowane w książce „Rozwój psychiczny dziecka”), dziecięce zabawy – ich ekspresja i stopień angażowania – także mają na nią wpływ.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.