Rozmowa ze Zbigniewem Lwem-Starowiczem, seksuologiem

Zbigniew Lew-Starowicz: Wyjątkowo ja pierwszy zadam pani pytanie: jak pani myśli, w którym momencie mężczyzna odczuwa największą przyjemność psychofizyczną?

Krystyna Romanowska: Podczas orgazmu?

Pudło! Jeszcze przed orgazmem. Wykonuje ruchy członka w pochwie i czuje zbliżający się wytrysk. I to jest najprzyjemniejsze. Orgazm jest spełnieniem. A poczucie zbliżającego się wytrysku, jego nieuchronności, tego, że już nic z tym nie można zrobić – to dla niego najbardziej atrakcyjne. Wytrysk też jest przyjemny i po wytrysku mężczyzna wykonuje jeszcze ruchy, ale to już nie takie wspaniałe. Żołądź członka robi się wówczas nadwrażliwa, może boleć.

Taoistyczna sztuka miłosna odkryła, że w momencie, gdy mężczyzna czuje zbliżający się wytrysk, może jeszcze do niego nie dopuścić. To technika przedłużonego stosunku, którą można posiąść za pomocą treningu, bardzo cenionego w taoistycznej sztuce miłosnej.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej