Tekst pochodzi z magazynu "Wysokie Obcasy Extra" nr 1, wydanie z dnia 13 grudnia 2017

Kuchnia włoska przez lata oznaczała dla Polaków wyłącznie pizzę, spaghetti, sałatkę caprese i espresso. A jak jest z włoską modą?

- Stereotypy na temat włoskiej mody i kuchni łączą się dla mnie w obrazie Sophii Loren niosącej pizzę. Mam wrażenie, że czasem rozczarowuję Polaków, że jako Włoszka nie mam włoskiej urody. Tymczasem to, co uważa się za włoską urodę, jest domeną tylko południowych Włoch. A ja jestem z Toskanii, a do tego mam sporą domieszkę krwi angielskiej, szkockiej i greckiej. Mam słuszny wzrost, ruszam się jak żołnierz. Daleko mi do Moniki Bellucci.

Poza zmysłową kobiecością metka z Włoch oznacza dla Polaków elegancję i jakość. Niestety, nie sprawdzają, co się kryje za tą włoskością, podobnie jak często nie sprawdzają, co to za mozzarella.

A czy ma pani jakiegoś ulubionego włoskiego projektanta?

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej