Warszawski Stary Mokotów, róg ulic Puławskiej i Naruszewicza, trzecie, ostatnie piętro kamienicy z 1936 roku, patchworkowej, bo częściowo zachowały się tu elementy przedwojenne, część przebudowano w latach 50.

Obecna właścicielka nie chciała kupować tego mieszkania. Nie chciał go też nikt inny. Wyglądało fatalnie. Meblościanki, drzwi pozabijane dyktą, podłogi przykryte płytkami PCV i gumoleum, w oknach grube zasłony, na ścianach brązy, sosy monachijskie, okropny zapach, którego trudno było się pozbyć.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej