W szkole nie byłam zbyt popularna. Wtedy nie lubiło się kogoś, kto się dobrze uczy. Z czasem zaczęłam więc podpowiadać, dawać lekcje do odpisania, rozwiązywać zadania za paczkę chrupek. Paru chłopaków dało mi kosza. Nie wyrosłam na pięknego łabędzia, ale potrafię wyglądać i czuć się atrakcyjnie.

W tym roku miałam pięć propozycji więcej niż łóżkowych. Podobają mi się faceci. Ale mój mąż monogamista nie uznaje takich rzeczy. Wystarczam mu ja. Układa nam się bardzo dobrze, staram się mówić o swoich potrzebach, są szanowane i ważne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej