Michał Nogaś: Który z was pierwszy uznał, że już nie ma siły?

BŁAŻEJ STARYSZAK: Ja zaniemogłem pierwszy. M. urodziła się pięć miesięcy przed Starszym Synem Krzyśka. Gdy nasze dzieci przyszły na świat, bardzo szybko zorientowaliśmy się, że w bliskiej grupie znajomych przeszliśmy na drugą stronę, jako pierwsi zostaliśmy ojcami. Związane z tym doświadczenia bardzo nas do siebie zbliżyły, zaczęliśmy się dzielić wrażeniami, zwłaszcza że obaj raczej należymy do zaangażowanych.

Co to znaczy?

B.S.: Po powrocie z pracy do domu od pierwszych miesięcy nie siadaliśmy z gazetą w fotelu, nie udawaliśmy, że nas nie ma. Przeciwnie – przewijanie, karmienie, kąpiel. Żaden medal się za to nie należy. Dziecko ma połowę moich chromosomów, to staram się choć w połowie je ogarniać. Ale, co jest chyba doświadczeniem dość powszechnym, z tego oddania i zaangażowania rodzą się napięcia. „Tata nie ma siły” powstało z myślą o tym, by dać im ujście.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej