Odważny jesteś.

Dlaczego?

Bo w nocy spacerowałeś sam w Medellin, mieście Pabla Escobara.

Nie demonizujmy. To w tej chwili zwyczajne kolumbijskie miasto. Gdy przyleciałem do niego samolotem z Bogoty, była prawie północ. Chciałem chwilę odpocząć przed następnym dniem, w którym miałem sporo pracy – zbierałem już materiał do książki. Wyszedłem na piwo i po godzinie zamierzałem wrócić. Mieszkałem w centrum, które uważa się za bezpieczne. Jest tam pełno turystów, knajpek. Ale po drodze musiałem przejść przez mało przyjemną ulicę.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej