Główny bohater Frank Hamer przemierza wyniszczoną kryzysem Amerykę, napotykając kolejne ofiary gangsterów, z których tymczasem prasa robi ówczesnych Robin Hoodów. Ta historia przez lata była nadmiernie upiększana?

Teraz, kiedy już wiem, jak to wyglądało naprawdę, mogę powiedzieć, że tak. Miałem 13 lat, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem film „Bonnie i Clyde” i się w nim zakochałem. Przeczytałem nawet kilka książek o gangsterach, tak porwała mnie ta opowieść.

Moja rodzina jest z Oklahomy, żyła w podobnych obozach dla migrantów jak te pokazane w filmie „The Highwaymen”.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej