Magdalena Karst-Adamczyk: Przeprowadziłeś kilkadziesiąt rozmów z osobami, które w dzieciństwie były molestowane lub gwałcone przez księży. Nie wyobrażam sobie trudniejszych rozmów.

Tomasz Sekielski: Osoby, które doświadczyły wykorzystania seksualnego, mają nerwy na wierzchu. Jedno słowo, jeden gest mogą wywołać wstrząs. Moi rozmówcy często płakali. Każde kolejne pytanie wydawało mi się niestosowne, nie na miejscu.

Zdarzało mi się wcielać w rolę reportera wojennego. Bywałem w rejonach konfliktów zbrojnych, widziałem ludzkie tragedie i cierpienie.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej