Magdalena Karst-Adamczyk: Przeprowadziłeś kilkadziesiąt rozmów z osobami, które w dzieciństwie były molestowane lub gwałcone przez księży. Nie wyobrażam sobie trudniejszych rozmów.

Tomasz Sekielski: Osoby, które doświadczyły wykorzystania seksualnego, mają nerwy na wierzchu. Jedno słowo, jeden gest mogą wywołać wstrząs. Moi rozmówcy często płakali. Każde kolejne pytanie wydawało mi się niestosowne, nie na miejscu.

Zdarzało mi się wcielać w rolę reportera wojennego. Bywałem w rejonach konfliktów zbrojnych, widziałem ludzkie tragedie i cierpienie. Ale ten temat uderzył mnie bardzo mocno. Tu nie ma twardzieli.

Pracowałeś z psychologiem, by przygotować się do tych rozmów?

Psycholog wytłumaczył mi wcześniej, co dzieje się z osobami, które doświadczyły wykorzystania seksualnego. Dlaczego reagują w określony sposób oraz jak to brzemię, które niosą od dzieciństwa, wpłynęło na to, jakimi są ludźmi.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej