Joanna Wróżyńska: Wasz poprzedni album „Drony” był o nowych technologiach i o ludziach, którzy próbują się w nich odnaleźć. Kiedy po raz pierwszy przesłuchałam „Radar”, odniosłam wrażenie, że to płyta o miłości.

Bartosz "Fisz" Waglewski: O miłości, jednak w czasach bardzo burzliwych i toksycznych. Mamy coraz większy problem, żeby powiedzieć sobie proste, a tak ważne „dzień dobry” czy „przepraszam”. Ja już z takiej naiwności, że wszyscy będziemy się kochać, trzymać za ręce i śpiewać: „Polacy to jedna rodzina”, dawno temu wyrosłem. Ale to nie znaczy, że nie możemy się szanować – łatwiej, pogodniej wtedy się żyje. Ważne są dla mnie relacje, które budowałem latami. One tworzą mój pancerz.

Czym jest dla ciebie miłość?

Nie potrafię tego nazwać, ale uważam, że miłość jest bardzo związana z poskramianiem ego. Budowanie relacji i miłości jest walką ze swoim egoizmem, który nic dobrego nigdy nie przyniósł. Egoizm to taki latający potwór, który nas bardzo izoluje od świata. Miłość to dla mnie droga, mądrość, ale i spokój; pewna wewnętrzna równowaga, ale i wewnętrzna wolność.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej