Rozmowa z Michałem Kubiakiem, dwukrotnym mistrzem świata w siatkówce i kapitanem polskiej reprezentacji

Joanna Wróżyńska: Czujesz się samurajem?

Michał Kubiak: Nie wiem. Samuraje to byli ludzie, którzy oddaliby życie za to, co robili. W pewnym sensie można więc powiedzieć, że tak, bo ja też za sukces oddałbym wiele. Jak byłem młodszy, to pewnie i życie. Teraz mam rodzinę, dwójkę dzieci, więc priorytety się zmieniły. Nadal jestem głodny wygranych, ale wiem, że w domu czekają na mnie córki i nawet jak przegram, to one i tak się do mnie uśmiechają. Jest dla kogo żyć.

Córkę wziąłeś też na ceremonię medalową. Pola urodziła się w tym samym roku, w którym zdobyłeś pierwszy tytuł mistrza świata.

Tak, i na dodatek w tym samym dniu co ja, czyli 23 lutego. Zoja, moja druga córka, ma 14 miesięcy i akurat spała, więc wziąłem też z trybun synka mojego brata, żeby nie było mu przykro.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej