Jak to się stało, że zielarka zaczęła współpracować z restauracjami?

Z Peterem Anderssonem i Fredrikiem Johnssonem, szefami kuchni restauracji Volt, pracuję od czasu, kiedy otworzyli swoją restaurację osiem lat temu. Poznaliśmy się przez żonę Petera Anderssona. Z kolei z nią poznałam się w pracy w miejskich ogrodach Rosendals w Sztokholmie. Pewnego dnia zaczepiła mnie i zapytała, czy nie mam przypadkiem przytulii wonnej. Miałam. Dzikie rośliny dopiero wchodziły wtedy do eleganckich restauracji.

Do czego była potrzebna?

Do deseru z rabarbarem, nad którym pracował jej mąż Peter. Bo przytulia idealnie łączy się z rabarbarem.

Szefowie kuchni restauracji Volt dopiero co przeprowadzili się do Sztokholmu, nie wiedzieli, jakie zioła rosną w okolicy i gdzie ich najlepiej szukać. Najpierw dostarczałam im to, co znalazłam danego dnia. Ale ponieważ coraz bardziej się interesowali ziołami, zaczęliśmy chodzić wspólnie na spacery i zbierać dzikie zioła czy kwiaty, które można by wykorzystać w restauracji.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej