Z Cezarym Żechowskim, psychiatrą, psychoterapeutą rozmawia Agnieszka Jucewicz

Euforia, czyli „haj”?

Potocznie ten stan często jest tak właśnie rozumiany – jako uniesienie, niezwykle dobry nastrój wywołany albo przez nadzwyczajne wydarzenia, albo pewne substancje, ale to tylko wycinek opowieści o euforii, która jest emocją znacznie bardziej złożoną, głębszą i właściwie na co dzień obecną w naszym życiu.

Proszę sobie wyobrazić taką banalną scenkę, obserwuję ją często, kiedy jadę do Krakowa na zajęcia: piękny słoneczny poranek, na peronie rodzina albo grupka znajomych, którzy wybierają się na wycieczkę.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej