Z Cezarym Żechowskim, psychiatrą, psychoterapeutą rozmawia Agnieszka Jucewicz

Euforia, czyli „haj”?

Potocznie ten stan często jest tak właśnie rozumiany – jako uniesienie, niezwykle dobry nastrój wywołany albo przez nadzwyczajne wydarzenia, albo pewne substancje, ale to tylko wycinek opowieści o euforii, która jest emocją znacznie bardziej złożoną, głębszą i właściwie na co dzień obecną w naszym życiu.

Proszę sobie wyobrazić taką banalną scenkę, obserwuję ją często, kiedy jadę do Krakowa na zajęcia: piękny słoneczny poranek, na peronie rodzina albo grupka znajomych, którzy wybierają się na wycieczkę. Widać, że są zadowoleni, podnieceni. Zachwyceni, że jadą pendolino, wyciągają aparaty, robią zdjęcia.

Wystarczy sobie przypomnieć stan, którego się doświadcza, kiedy wyrusza się w podróż za granicę albo idzie na randkę. To jest właśnie to.

Co się dzieje na poziomie mózgu?

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej