Rozmowa z GUYEM WINCHEM*, amerykańskim psychologiem, autorem "Sztuki skutecznego proszenia. Jak umiejętnie narzekać, aby osiągnąć cel, poprawić relacje z ludźmi i wzmocnić poczucie własnej wartości".

Agnieszka Jucewicz: Nie wiem, czy pan wie, ale rozmawia pan z przedstawicielką nacji, która słynie z narzekactwa.

Guy Winch: Ciekawe, że pani to mówi, bo każdy wywiad, którego udzieliłem na ten temat zagranicznym mediom, zaczynał się od słów: „Nie wiem, czy pan wie, ale my, Koreańczycy/Francuzi/Turcy, jesteśmy mistrzami w narzekaniu”.

O, nie! A już miałam nadzieję, że przynajmniej w tej dziedzinie mamy palmę pierwszeństwa.

– No bardzo mi przykro, że muszę panią rozczarować.

Uważa pan, że tylko narzekanie, które służy rozwiązywaniu problemów, ma sens, ale czy bezproduktywny lament nie bywa dobroczynny dla psychiki? Filozofka Mariana Alessandri napisała esej dla „New York Timesa” w obronie narzekania dla samego narzekania, w którym twierdziła, że pozwala ono nowojorczykom rozładować złość na sprawy poza ich kontrolą – korki, spóźniające się pociągi, tłok – a do tego buduje więzi między ludźmi.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej