Paulina Reiter: Dała pani ogłoszenie, że szuka kobiet do projektu o ciele. Wiadomo było, że chodzi o nagie zdjęcia. Dużo kobiet się zgłosiło?

Alicja Długołęcka: Bardzo. To mnie jednocześnie zachwyciło i wzruszyło – ta ufność kobiet. Przecież nie wiedziały, na czym polega projekt. My same – fotografka Tamara Pieńko i ja – nie byłyśmy wtedy jeszcze pewne, nie wyznaczyłyśmy sobie konkretnego celu.

Po raz pierwszy słowo „wdzięczność”, które jest tytułem naszego projektu, pojawiło się w tym kontekście – wdzięczności dla kobiet za to, że nam zaufały.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej