Natalia Waloch: Nie zapytam, czy obrywa pani po zablokowaniu dystrybucji naklejek „Gazety Polskiej” ze „Strefą wolną od LGBT”, bo na pewno pani obrywa. Ale jak bardzo?

Sylwia Gregorczyk-Abram: Sprawa się bardzo kotłuje, głównie w internecie. Skala mnie niespecjalnie zaskakuje, bo obrywam regularnie. Gdy zajęłam się pomocą uchodźcom, było nawet gorzej.

Jeśli w tym hejcie jest coś interesującego, to to, że sprowadza się głównie do mojej płci i wyglądu. Obserwuję reakcje na działania kolegów, którzy prowadzą podobną działalność.

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej