Aga Kozak, Joanna Wróżyńska: Dołączyłaś do Women’s Voices, Kobiecych Głosów.

Edyta Bartosiewicz: Jak usłyszałam tę nazwę, od razu poczułam, że to coś dla mnie. Bo przecież moje jest i „woman”, i „voice”. Nie udzielam się co prawda w ruchach feministycznych, jestem raczej samotnym wilkiem z własnymi przekonaniami, ale idea feminizmu nie jest mi obca. Choćby w takim aspekcie, że mam swoją firmę i choć na razie cały czas do niej dokładam, to jestem swoją szefową i czuję się niezależna.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej