Michalina Siess-Ściborska, mama dwuipółletniej Jaśminki

Wyszłam za mąż wcześnie, miałam 23 lata. Na dziecko zdecydowaliśmy się po ośmiu latach małżeństwa. Nie przewidywaliśmy problemów, ale pojawiły się szybko – po miesiącu starań zanikła mi miesiączka. I powodem nie była ciąża. Na początku nie czułam niepokoju, pojawił się mniej więcej po pół roku. Wtedy zaczęłam się badać. Pierwsza diagnoza brzmiała: kłopoty z tarczycą.

Przeszłam serię badań hormonalnych w szpitalu ginekologicznym.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej