„Nie idę do pieprzonego Białego Domu. Wątpię, żebyśmy były zaproszone” - te słowa Megan Rapinoe, współkapitanki amerykańskiej drużyny piłkarskiej, wywołały oburzenie Donalda Trumpa. „Megan powinna najpierw WYGRAĆ, zanim zacznie MÓWIĆ! Skończ swoją robotę! Jeszcze nie zaprosiliśmy ani Megan, ani drużyny, ale teraz zapraszam DRUŻYNĘ, czy wygrają, czy przegrają. Megan nigdy nie powinna obrażać naszego Kraju, Białego Domu czy naszej FLAGI” - odparował w swoim stylu amerykański prezydent. Potrzebował do tego aż trzech twittów.

Nie jest jednak tajemnicą, że niechęć Donalda Trumpa do Megan Rapinoe może sięgać znacznie dalej niż granice piłkarskiego boiska. Ale też Rapinoe niewiele sobie z tego robi. Zwłaszcza że, jak napisała dziennikarka magazynu „Rolling Stone”,

„Ona i kobieca drużyna [piłki nożnej] wydają się jedynym powodem, żeby w 2019 r. skandować ‘USA! USA!’”
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej