Tekst premierowy z sobotniego wydania "Wysokich Obcasów" 25.05.2019

Zobacz także: Sprawca gwałtu nie płaci. Wyczyścił konta, komornik jest bezradny. Pieniądze dla Aleksandry z Elbląga zbieramy my, solidarne kobiety. Link do zbiórki na pomoc Aleksandrze TUTAJ

Paula Szewczyk: Ile to już lat?

Aleksandra: Niedługo będzie sześć. W nocy z 12 na 13 września 2013 roku zostałam zgwałcona w Kaliningradzie przez jednego z ratowników medycznych elbląskiego szpitala. W Rosji byłam tłumaczką na zorganizowanym dla nich szkoleniu. Do gwałtu doszło tuż po tym, jak inny ratownik próbował mnie wykorzystać. Gwałciciel wszedł za mną do pokoju, udając zmartwionego tym, co się przed chwilą stało, po czym sam zaczął się do mnie dobierać. Zgwałcił mnie na podłodze w pokoju. Dwukrotnie.

Minęło tyle czasu, a ciągle wydaje mi się, że to było dość niedawno. Niektórzy mówią mi: „Zapomnij, daj sobie spokój, nie rozgrzebuj”. Mówią, że im dłużej będę o tym opowiadać, tym bardziej ludzie będą plotkować.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej