KATARZYNA SEILER: Nagle wylądowała pani w Omanie.

AGATA ROMANIUK: Mąż dostał tam ofertę pracy. Dziesięć lat temu, w czasach, gdy Oman w Polsce to było zaledwie takie państwo na „O”. A ja byłam w ciąży, w szóstym miesiącu, i wydawało nam się dobrym pomysłem, skoro i tak muszę zrobić przerwę w pracy, żebym pojechała z nim. Wylądowałam z brzuchem i kotem w koszyku.

Jakie Oman robi wrażenie?

Szok. I mężczyźni, i kobiety ubierają się tam bardzo tradycyjnie, więc wysiada się z samolotu do świata z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Ale szybko się okazuje, że z jednej strony tradycja, a z drugiej – nowoczesna infrastruktura, autostrady sześciopasmowe. Odbierał nas kierowca, który rozmawiał z bratem, a obok stały dwie kozy.

Jak przyjęły panią kobiety?

Naturalnie, jak swoją. Siła kobiet, którą my w Polsce staramy się odbudować, tam trwa od pokoleń. Nie tylko w kręgach rodzinnych, kuzynek czy sióstr. Po prostu jeśli jest gdzieś w okolicy kobieta w potrzebie, to jest oczywiste, że inne ją przygarną.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej