Moje archiwum jest pełne krwi – mówi Letizia Battaglia. Przez wiele lat była fotoreporterką lewicowej gazety „L’Ora” w Palermo i dokumentowała porachunki mafii i wojnę, którą cosa nostrze wypowiedzieli sędziowie Giovanni Falcone i Paolo Borsellino, obaj przez nią za to zabici.

Dziś jej zdjęcia Palermo – znakomite nie tylko jako dokument, ale również wybitne pod względem artystycznym – są słynne na całym świecie. Dostała za nie wiele nagród.

– Nienawidzę ich, serce mnie boli, gdy na nie patrzę, te martwe ciała, ten cały ból. Wiele razy śniłam, że je palę. Pamiętam z tych snów dźwięk skwierczących negatywów.

Dlaczego się zakochujesz?

– Jesteśmy głodni! – krzyczy Letizia na całą knajpę z tradycyjną sycylijską kuchnią. – Dajcie nam pić i jeść!

Jest głośna, niecierpliwa, dużo mówi, często się śmieje. Lubi przyciągać uwagę. Ma różowe włosy. 84 lata. Obok niej siedzi Roberto Tesci, fotograf, o 38 lat od niej młodszy. Są nierozłączni. Gdy zaczęli się spotykać, cała rodzina i wszyscy przyjaciele byli skonsternowani, zgorszeni, chyba uważali, że Roberto chce ją obrobić. Już im przeszło. – Nasza przyjaźń ma charakter erotyczny – szepcze mi do ucha Letizia podekscytowana możliwością zgorszenia również mnie. – Ale nie sypiamy ze sobą ani nie mieszkamy razem.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej