Na stronie głównej France 24, jednego z największych kanałów informacyjnych nad Sekwaną, artykuł o wyborach do Parlamentu Europejskiego i kandydatach „żółtych kamizelek” ilustruje zdjęcie rudowłosej kobiety w charakterystycznym odblaskowym stroju. W tekście nie ma o niej nawet wzmianki, ale wiadomo, że jej twarz zapewni uwagę. Wiedzieli to ci, którzy zaproponowali jej pierwsze miejsce na liście kandydatów „żółtych” do PE.

O 50 euro więcej niż zasiłek

Od 17 listopada zeszłego roku co weekend przez Francję przetacza się fala manifestacji. Dlaczego „żółte kamizelki”? Symbolizują kierowców, bo przysłowiowym kamykiem, który poruszył lawinę masowych protestów, były właśnie planowane na styczeń tego roku przez rząd Macrona podwyżki akcyzy na paliwo. Do tego obniżenie podatków najbogatszym i zamykanie szpitali na prowincji.

Pont-de-l’Arche, miejscowość, w której mieszka Ingrid Levavasseur, dzieli od Rouen, gdzie pracuje jako salowa za 1250 euro miesięcznie (to tylko o 50 euro więcej niż zasiłek dla bezrobotnych), 30 km.
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej