Rozmowa z Doris Reisinger

Paulina Reiter: Napisałaś list do papieża Franciszka. Odpowiedział?

Doris Reisinger (Wagner): Wysłałam nie jeden list, ale trzy. W pierwszym, napisanym w 2014 roku, i drugim – z 2015 – opisałam, jak jako bardzo młoda kobieta, idealistka, głęboko wierząca osoba odkryłam swoje powołanie do życia religijnego i wstąpiłam do katolickiej wspólnoty Dzieło (Das Werk), bo chciałam podążać za Chrystusem. Napisałam, jak zostałam oderwana od rodziny, jak pozbawiono mnie wszelkich praw, jak najpierw zostałam pogwałcona duchowo, potem zgwałcona przez jednego księdza, a następnie byłam molestowana przez kolejnego. Napisałam też, że wewnętrzne śledztwo, do którego doprowadziłam, nie dało żadnych rezultatów i że straciłam wszelką nadzieję – pozostał mi już tylko on. Listy miały zostać przekazane papieżowi bezpośrednio przez kogoś zaufanego. Ponieważ nie otrzymałam odpowiedzi, napisałam trzeci list – w zeszłym roku w listopadzie – w którym oprócz swojej historii opisałam doświadczenia innych kobiet. Powołałam się na raporty irlandzkiej siostry Maury O’Donahue o nadużyciach seksualnych w Kościele katolickim. Ten list wysłałam drogą oficjalną na adres sekretarza stanu w Rzymie. Tym razem dostałam odpowiedź. To był dla mnie policzek.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej