Na świecie żyłoby dziś dobrych kilka milionów ludzi mniej, gdyby pewnego dnia Melinda Ann French na firmowym parkingu zaparkowała trochę dalej. Albo gdyby chwilę wcześniej na konferencji w Nowym Jorku nie poszła na spotkanie pracowników swojej firmy. No i oczywiście, gdyby w 1987 r. przyjęła ofertę pracy z IBM, a nie z rozwijającego się dopiero Microsoftu.

Założyciela i szefa firmy poznała bliżej właśnie na konferencji w Nowym Jorku, gdzie pojechała reprezentować firmę jako jedna z jej głównych menedżerek. – Koleżanka zaprosiła mnie na wieczorne spotkanie z ludźmi z firmy, ale ponieważ odbywało się na drugim końcu miasta, a ja byłam w Nowym Jorku po raz pierwszy w życiu, trochę się spóźniłam.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej